Home
dramy_i_je
04 December 2009 @ 05:01 pm
Napisane dla [info]riwethiel. Bardzo kocham naszego Pinka i chciałam sprawić jej radość. To miał być normalny, wesoły fik, a wyszło z tego niezłe dziwadło. Mam nadzieję, że mi to wybaczysz, Riw - napiszę Ci kiedyś coś lepszego ^^
Ryo/Uchi, oczywiście.

Był dzieckiem gwiazd )
Tags: , ,
 
 
Current Mood: blah
 
 

Advertisement

 
dramy_i_je
23 November 2009 @ 09:28 pm
Miałam napisać notkę, ale jak przychodzi co do czego, to nie bardzo pamiętam, co chciałam napisać XD Ale chyba coś o dramach.
Aktualnie mniej lub bardziej oglądam:
- Liar Game - Na razie widziałam jeden odcinek z historii o rushoffej frajerce z twarzą Eriki oraz jej niebywale atrakcyjnym partnerze w przekrętach, granym przez Matsudę Shotę. Wtf, to chyba pierwszy Japończyk, który wydał mi się aż tak pociągający. Teraz zastanawiam się, czy to nie jest kwestia charyzmy jaką reprezentuje jego postać. Ale okaże się pewnie za jakiś czas. O fabule w zasadzie mam teraz niewiele do powiedzenia, więc daruję sobie XD
- Black&White czyli, za przeproszeniem, wyjebana w kosmos drama produkcji tajwańskiej. Jeszcze chyba nie oglądałam dramy tak wciągającej, trzymającej w napięciu, jednocześnie zabawnej i dramatycznej z fascynującymi postaciami. Schemat jest prosty jak budowa cepa - dwóch policjantów, różniących się od siebie jak dzień i noc, przypadkiem zostaje dziełem przypadku wkręconych we wspólne rozwiązywanie afery narkotykowej - ale za to jak twórcy pięknie dają radę z realizacją tego schematu~ Nie mam na razie do powiedzenia ani jednego niepochlebnego słowa na ten temat.
- Bokura no Yuki - czyli starożytna drama z młodymi KinKi oraz Aibą i Junem na dwa lata przed ichnim debiutem w Arashi. Prawdę mówiąc, właśnie to zestawienie sprowokowało mnie do odszukania tego tytułu. Pierwszy epek był przygnębiający i nie zanosi się na to, by w kolejnych miało być weselej. Na jedno z miasteczek w prefekturze Chiba spadł meteoryt, po czym rozprzestrzenił się tam wirus, w wyniku którego wszyscy dorośli zachorowali i zmarli, pozostawiając swoje dzieci. To w pewien specyficzny sposób urocze - malutki Jun, Aiba-chan, nieopierzone KinKi. Z drugiej strony, nie ma w tej historii niczego uroczego, przynajmniej na tę chwilę. Specyficzna rzecz.
- Ningen Shikaku - również z KinKi Kids, tym razem na trzy lata przed debiutem. Zdaje się, że jakiś czas temu linkowałam tutaj filmik do sceny z pocałunkiem Koichiego i Tsuyoshiego no i właśnie stamtąd pochodzi. Obejrzałam pół odcinka i już wiem, że będzie ciężko. Naprawdę ciężko. Skrzywienie i patologie widać już od samego początku, a dalej pewnie będzie jeszcze "lepiej". Nie wiem, czy jakiekolwiek postacie są tam normalne. Ale i tak czuję się zaintrygowana ^^

Jak widać, na nowo nawiedza mnie faza na obu Domoto. Powinnam za ten fakt podziękować Koichiemu, który swoim Kagen no Tsuki doprowadził mnie do takiej fazy. Ta piosenka łamie moje serce swoim pięknem i smutkiem. Teledysk ma w sobie coś ze snu - bolesnego, ale jednocześnie fascynującego. No i jest po prostu cudowny.
Swoją drogą, cieszę się, że w tym roku Countdown będzie ich. Skoro Eito nie dostało tej roli (i oczywiście doskonale wiemy, co oni będą robili w tym czasie), to w takim razie dobrze się stało.

Moje nowe mp3 wpadło w moje ręce w ten weekend i jest cudowne <3 Można powiedzieć, że nawet cieszę się z naturalnego zgonu mojego poprzedniego odtwarzacza XD A mój nowy sprzęcik o imieniu Ryuhei (jako że jest pomarańczowy XD) to nowoczesny drobiażdżek, który doskonale pasuje do moich potrzeb.

Free Image Hosting at www.ImageShack.us


XDD
 
 
Current Mood: happy
Current Music: Arashi - A.Ra.Shi
 
 
dramy_i_je
Ułaa, miesiąc bez pisania notki. Ale też wiele nie działo się w tej części mojego fandomowego życia albo pisałam o tym po prostu w innym miejscu – na Kizunie albo na forum Johnnysowym. Żałośnie powolny net w Poznaniu też nie jest pomocny. Jeśli chcę coś tam oglądać, to muszę korzystać z materiału ściągniętego wcześniej w domu. Nie jest jednak aż tak źle.

W tzw. międzyczasie zaczęłam oglądać My girl i Romes. Względem żadnej z tych dram nie miałam zbyt wygórowanych oczekiwań, więc nie jestem szczególnie przygnieciona beznadzieją (tutaj pozdrowienia dla Romes, które jest dramą na naprawdę niskim poziomie).
My girl jest mało odkrywczą, ale sympatyczną obyczajówką i oglądanie tego sprawia mi sporo frajdy. Aiba-chan jest niezły, a w dodatku prezentuje się uroczo i mile dla oka. Mamy tam też Hinę, który wydaje się wyjątkowo brzydki XD oraz słodką małą dziewczynkę, której cukier wysypuje się z ust. Na szczęście, zgodnie z receptą Jenny, serwuję sobie przed seansem nieposłodzoną herbatę, więc cukrzyca mi nie zagraża.
Romes zaś... Ech, ech, ech. To naprawdę smutne, że ta drama jest tak tania (w różnych znaczeniach tego słowa). Szkoda mi Yasu i Kury, bo trafili w sumie w takie niskobudżetowe bagno – to nie ich wina, że ta drama tonie (4% oglądalności na czwarty odcinek? Ulala, parszywie). Mam zamiar obejrzeć to do końca, o ile dla Romes będzie w ogóle jakiś koniec, ale coś mi mówi, że nie będzie łatwo.
Dodam jeszcze, że obie dramy oglądam w przekładzie na polski ^^

Poza dramami jest w zasadzie niewiele. Jestem zachwycona nowym singlem Kanjani. Jutro, przy okazji odbioru mojego numeru Wink Up z października, zamierzam pogadać z laską od sprowadzania Johnnysowych produktów do Polski o ewentualnym zakupie zwykłego wydania, bo chcę mieć wszystkie cztery piosenki. O teledysku do Kyu Jo Show rozpisywałam się i gadałam już tyle razy, że chyba nie warto powtarzać tego po raz kolejny. Ale jest świetny ^^ Wczoraj widziałam występ z Music Station i umarłam, gdy Yoko opowiadał o kłótni między Maru i Ryo XD Pan Yokoyama powinien dostać Oscara za rolę gorączkowo przepraszającego Ryo. Kawałek na żywo też brzmiał fajnie.
Obejrzałam dziś w końcu scenkę rangerową z trasy Puzzle. Ostatnio Yoku, całkiem słusznie zresztą, zapytała, czemu jeszcze jej nie widziałam i w zasadzie nie było na to dobrej odpowiedzi. Po prostu trzeba było to nadrobić, szczególnie, że miałam na dysku zsubowany filmik już od bardzo dawna. Chyba to słowo 'sentai' w tytule mnie odstraszało, bo scenki Eito Rangers, choć są parodią gatunku, nie zaliczają się do sentaiów. Ale to nieważne. Scenka mnie ubawiła (choć nie tak bardzo, jak Zamiana Ról z Okinawy). Uwielbiam mimikę chłopaków w czasie tych scenek i jak nie wyrabiają miejscami ze śmiechu [patrzę na ciebie, Ohkura]. Inspiruje mnie też fanserwis Ryo/Maru – podobał mi się moment z „walki” Żółtego i Pomarańczowego, gdy Ryo zbliżał swoją twarz do twarzy Maru, jakby chciał go pocałować, gdy światła wygasały XD Standardowo ponabijano się z różnych członków zespołu i było miło.
Widziałam też filmiki z nieśmiesznymi żarcikami Maru oraz z promocji Kyu Jo Show. Czytałam ostatnio u Sessho o wychudzeniu Ohkury i jak teraz zobaczyłam to na własne oczy, to się przeraziłam. Tatsu musi się zregenerować, bo nie będzie dobrze. Maru wyglądał w tym filmiku ładnie z tymi falującymi włosami, ale miał straszne wory pod oczami XD Najlepiej prezentował się Yoko.

O nowych piosenkach Arashi pisałam już w sumie na Johnnysowym, więc nie będę się powtarzała. Podzielę się za to obserwacją. Już chyba rzuca mi się trochę na mózg od tych studiów, ale zaczęłam się ostatnio zastanawiać, czy w przypadku tego zespołu nie działa zjawisko tzw. samospełniającej się przepowiedni. Tyle bębni się w tym roku o tym, że Arashi są tacy popularni, rozchwytywani, hot and trendy, że w efekcie właśnie tacy się stają – wszyscy o tym słyszą i chcą podążać za tym, co modne, dają więc Araszom zarobić, a sprzedaż i oglądalność rosną.
Normalny człowiek nie zastanawia się nad tym, bo jeśli zespół i jego muzyka mu się podobają, to słucha, ogląda, czyta wywiady i jest dobrze. Natomiast student socjologii (czy też półsocjologii) uczy się o samospełniających się przepowiedniach i innych socjotechnikach i rozmyśla potem, czy ktoś nim przypadkiem nie manipuluje.
Ale chyba już powoli przechodzi mi foch na tę ich rocznicę. Nawet jeśli ostatnio doszłam do wniosku, że na tegorocznym Countdown wszystkie zespoły zaśpiewają po jednej piosence, a przez resztę koncertu będą występowali Arashi XD
 
 
Current Mood: cheerful
Current Music: Arashi - My girl
 
 
dramy_i_je
Z dotychczasowego braku połączenia z Internetem w Poznaniu wiązało się ukrócenie rozwoju fandomowego. Po ludzku mówiąc, niczego nie oglądałam już od jakiegoś czasu. No, poza koncertem Puzzle, ale to był weekend, więc się nie liczy. Innym razem napiszę coś więcej (pewnie to będzie wtedy, gdy rozpiszę wielką notkę na temat wszystkich koncertów - brzmi nieprawdopodobnie, czyż nie?), a tym razem tylko tyle, że bardzo mi się podobało, ale nie bardziej niż 47. No i jeszcze może tyle, że Ryo strasznie ssał na tym koncercie i przez niego nie jestem w stanie przełknąć Osaka Rainy Blues z tej trasy. No i może jeszcze to, że Ohkura prawie nie dawał rady podczas Glorious (w sensie tekstu po angielsku). I jeszcze to, że Kicyu jest straszne i strasznie wkręcające. Oraz oczywiście to, że Subaru jest wielki i jego część w My last train brzmiała bardzo przejmująco, ale ja popłakałam się w momencie, w którym Yasu i Ohkura dali czas na dominację basowi Maru. I jeszcze to, że książeczka jest ślicznie wydana i przeglądałam ją już tyle razy, że to widać po okładce XD Zdjęcie Maru ze słonecznikami = <3 No i nie mogłabym zapomnieć o deklaracji niesłabnącej miłości względem tego zespołu.

Mama oczywiście też musiała przejrzeć książeczkę i - co dziwne - nie uznała Eito za idiotów, gdy zobaczyła scenkę rangerową. To bardzo dobrze, bo bardzo aktywnie wspiera moje dążenia do skompletowania kombinezonu na pomarańczowego wojownika. Przy okazji pokazałam jej trochę filmików z Kandziami i najbardziej spodobał jej się Subaru, co uważam za dobry wybór.

A tak w ogóle, to piszę tę notkę bo chciałam podzielić się tym, że jakoś wzięło mnie na słuchanie News o__O Tego bym się po sobie nie spodziewała, serio. Granica moich sympatii i antypatii nadal przebiega idealnie przez środek tego zespołu, co nie zmienia faktu, iż jestem jeszcze w stanie cieszyć się słuchaniem ich muzyki. Ai Nante jest wciąż uroczo dramatyczne, Sayaendou dowcipne, a Weeeek niezmiennie porywa moje serce. Przy okazji natknęłam się na niezwykle obciachową piosenkę, której raczej nie kojarzę z mojego poprzedniego romansu z tym zespołem - Hadashi no Cinderella Boy. Cóż, jak nietrudno zgadnąć, bardzo mi się podoba XD
Tags: ,
 
 
Current Mood: amused
Current Music: News - Hadashi no Cinderella Boy
 
 
dramy_i_je
Ostatnio robiłam wszystko poza przygotowaniami do wyjazdu ^^ Im więcej myślę o Poznaniu, tym mniej chcę się tam przeprowadzać, doszłam więc do wniosku, że najlepiej będzie w ogóle o nim nie myśleć albo traktować go w kategoriach przepustki na konwenty, na które chcę jechać (bowiem normalnie wyjazd z Koszalina na południe Polski byłby większym wyzwaniem, niż będzie teraz). Niemniej, nie jest źle.
Dzięki uroczej grupie osób, mam fazę na Maru jako Maru oraz jako pomarańczowego Eito Rangera XD Najwięcej faz funduje mi droga Riw, czyli najbardziej sympatyczny i fazowy różowy Ranger w tej części wszechświata~

Pod wpływem różowej propagandy w/w Riw, zaczęła się moja faza na Uchiego, w związku z czym zrobiłam dwie rzeczy:
1)Obejrzałam koncert Excite. Podoba mi się młode, nieoszlifowane Eito w swoich początkach. Patrzyłam na nich, a na Uchiego w szczególności, z wielką dozą fascynacji, jakbym odkryła w nich coś zupełnie nowego. Trochę żałowałam, że Tacchon był taki mało znaczący w tamtym okresie i że tak rzadko się uśmiechał. Ten jego uśmiech to potęga, powinien szczerzyć się jak najczęściej! No i tęsknię za Uchim. Lubię jego głos, lubię jego, Eito go lubi... Chciałabym, żeby wrócił. Ale w sumie póki utrzyma się gdzieś na powierzchni, póki gdzieś tam będzie, to jest dobrze.
2)Zaczęłam oglądać dramę, w której miał dużą rolę, czyli Osen z 2008 roku. Na DramaCrazy jest tylko sześć odcinków, z czego ja obejrzałam już pięć. Zauważyłam, że podobają mi się takie dramy o przysłowiowej dupie Marynie – w tym przypadku jest to gotowanie. Postacie są dobrane dosyć schematycznie, ale ja lubię dwoje głównych bohaterów, czyli uroczego, ale trochę zbyt pewnego siebie Ezakiego i śliczną tytułową bohaterkę, czyli Osen. Jej aktorka, Aoi Yu, wygląda na wieczną piętnastolatkę. Do tego zagrała tę rolę w taki sposób, że od razu ją polubiłam. Kiedyś może obejrzę to do końca XD

A co tam jeszcze? Hm, dwie rzeczy z panem Harumą. Po pierwsze Koiozora w wersji filmowej. Powiem tak: nie kręcą mnie traumy i nie łapię się na łzawe historyjki. Mimo tego jednak nawet spodobał mi się ten film, co było zasługą fajnej pary głównych bohaterów. Bardzo chwalę tę rolę Yui Aragaki, która świetnie wykreowała Mikę. Haruma jako Hiro również był bardzo dobry. Nadal nie lubię takich historii, a już na pewno nie sięgnę po dramę na podstawie tej samej historii. Jednak Haruma spodobał mi się tutaj na tyle, by zacząć oglądać Bloody Monday, co już i tak było na mojej liście planowanych tytułów (aczkolwiek bardziej ze względu na obecność kochanego Takeru, niż cokolwiek innego). Nie daję wiary takim bajeczkom terrorystyczno-hakerskim, ale BM ma ciekawego głównego bohatera, który prócz tego, że jest genialnym młodocianym hakerem, raczej nie wyróżnia się jakąś powalającą zaradnością życiową, zdolnościami do chłodnej kalkulacji itp. Nie jest też przygotowany na każdą ewentualność ani nie reaguje beznamiętnie na spotykające go niedogodności. Krócej mówiąc: jest człowiekiem i to mi się podoba. Intrygują mnie podejrzane spojrzenia, jakie postać Takeru posyła postaci Harumy XD
A poza tym, to trochę denerwuje mnie, jak co krok ktoś powtarza 'bradi mandej'. Engrrrish.

Dzięki Otai, w końcu dowiedziałam się, jakie piosenki zagrali na tej trasie koncertowej, a co za tym idzie, znalazły się na DVD koncertowym. Niby na sieci widziałam krzaczkową listę, ale nie oszukując się – ona niewiele mi powiedziała. Z przykrością odkryłam, że nie będzie tam mojego ukochanego Kanashii Koi, ale w podobnym tonie i znaczeniu obraca się My last train, więc powinno wystarczyć. A w ogóle to wczoraj jak nudziło mi się przy czekaniu na porę połknięcia antybiotyku, to przetłumaczyłam sobie pełną wersję Kanashii Koi. Uwielbiam takie dramatyczne teksty~ XD
Generalnie kombinuję na wszystkie strony, żeby tylko powstrzymać się przed obejrzeniem tego koncertu przedwcześnie. Fragmenty z 47 chodzą u mnie po kilka razy na dzień, ale zaczęłam oglądać też jakieś starsze filmiki. Na ten przykład Abake z Sankyoudai XD Kamenashi próbujący zapanować nad hałaśliwymi facetami z Osaki stanowi przekomiczny widok. Oprócz tego, odświeżyłam sobie również skecz Eito Rangersów z Okinawy oraz pobudki. Marudny Ohkura oraz Maru świeżo po przebudzeniu w kontraście do nastawienia przed budzeniem Yasu = <3
Kocham ten zespół, tak w ogóle XD
 
 
Current Mood: cheerful
Current Music: Kanjani8 - My last train
 
 
dramy_i_je
Zawsze kochałam Kirę, ale ostatnio moje ciepłe uczucia względem niej jeszcze się rozrosły. Ma to ścisły związek z naszym wspólnym fangirlowaniem nad Kanjani i Super Junior. W SuJu, jej ulubieńcem jest najmłodszy, za to najpiękniej śpiewający Kyuhyun, a w Eito, jak już wspominałam, Ohkura. Prawdopodobnie w tym punkcie zaczynacie zastanawiać się, do czego dążę, więc już spieszę z wyjaśnieniem – jakaś dziwna siła skłoniła mnie do pisania fika Kyuhyun/Ohkura. Każdy, kto zna mnie trochę lepiej, wie o mojej dziwnej fiksacji na punkcie nietypowych, z kosmosu wziętych pairingach i zna moje możliwości na tym polu. Mam jednak wrażenie, że tym razem naprawdę przeszłam samą siebie. Starym zwyczajem porwałam się na pomysł zapowiadający się ambitnie – rozbudowany i oparty na takiej ilości sensu, na jaką można się zdobyć przy parze wyjętej z kapelusza. Pisze mi się to jednak zaskakująco przyjemnie i lubię spędzać przy tym czas. Może dlatego, że nie muszę wtedy myśleć o rzeczach, które mnie stresują, a tych jest ostatnio wiele.
W każdym razie, Kirze spodobał się ten pomysł, cieszyła się z mojego głupiego pomysłu i to jest najważniejsze. Na co komu sens? XD

To zmierza jeszcze do innej rzeczy. Niedawno zapytano mnie, dlaczego piszę fanfiki. O ile odpowiedź na to pytanie jest w miarę prosta, tak nieco inną rzeczą jest moje zainteresowanie fikami ogólnie.
By znaleźć odpowiedź na pytanie, czemu je czytam, trzeba by było sięgnąć wspomnieniami do samych początków obracania się w fandomie. Swoje pierwsze kroki w Internecie stawiałam pośród fanów Slayersów. Było ich w Polsce wielu ze względu na emisję wszystkich serii w naszej telewizji, w związku z czym powstały liczne strony fanowskie, narysowano słuszną ilość artów i napisano wiele fików. Dziś wiem, że w dużym stopniu były to straszne popłuczyny, zarówno od strony „fabularnej”, jak i językowej. To nie zmienia jednak faktu, że połykałam je jeden po drugim. Jako dziecko z wyobraźnią, zawsze intrygowało mnie to, co mogłoby się wydarzyć, gdyby cośtam. Lubiłam dopowiadać sobie różne rzeczy, a te fascynujące opowiadanka fanowskie były w pewien sposób spełnieniem różnych fantazji i rozmyślań. Mogłam porównać swoje wyobrażenia z wyobrażeniami innych (choć mam świadomość, że wtedy raczej tak tego nie traktowałam, bo na pewno nie zastanawiałam się nad tym, dlaczego to czytam). Slayersi byli dla mnie magiczni pod wieloma względami i ten fandom trochę mnie ukształtował.
Później, niezależnie od serii, jaką pasjonowałam się w danej chwili, zawsze próbowałam znaleźć jakiekolwiek fanfiki. Praktycznie nie zauważyłam, że przeczytałam moje pierwsze historyjki o związkach męsko-męskich – wtedy liczyło się głównie to, że czytam cokolwiek, a treść po prostu tam było. Z jednej strony, nie byłam do końca świadoma tego, co robię, a z drugiej, miałam wtedy najmniej uprzedzeń i akceptowałam różne rzeczy, których być może dziś już bym nie ruszyła. (Huh, to brzmi trochę przerażająco – nic dziwnego, że z takiej nastolatki wyrosła tak dziwna osoba, jaką dziś jestem XD).
Cztery lata spędziłam na fanowaniu w różnych fandomach mangowych. Przeczytałam w tym czasie znaczną ilość fików, przestawiłam się na yaoi i to by pewnie trwało dalej, gdyby nie to, że do mojego życia wdarły się azjatyckie boysbandy. Niejako naturalnie przestawiłam się na czytanie fików z żywymi ludźmi w rolach głównych – najpierw było News, później wszystko inne. Obce były mi dylematy moralne, jakie dotykają niektórych ludzi. Pewnie dlatego, że dla mnie to niezmiennie pozostawało fikcją. To, że czytam historie o Kamenashim i Akanishim czy o kimkolwiek innym, to jeszcze nie znaczy, że wierzę w ich ~prawdziwą miłość~. W którymś momencie, fanfiki przestały być dla mnie uzupełnieniem kanonu, a stały się po prostu nieodłączną częścią przebywania w fandomie. To widać przy Johnny's Entertainment i koreańszczyźnie – cieszę się muzyką, dramami, programami itp., ale w ramach dodatkowego bonusu przychodzą nowe opowiadanka do przeczytania. Wiem, że te fanfiki powstają na podstawie person medialnych tych wszystkich ludzi, którzy gdzieś tam istnieją i jakoś nawiązują ze sobą interakcje, które później stają się pożywką dla fanek. Niemniej, nie widzę problemu z czytaniem o takich interakcjach – prawdziwych czy też zapewne wyssanych z palca.

Nieco inaczej jest z pisaniem. Tutaj rozważania będą jednak o wiele krótsze i prostsze.
Od końca podstawówki do końca pierwszej klasy liceum byłam fanką fantasy. Od początku życia uwielbiałam książki. To wszystko pobudzało moją wyobraźnię, która rodziła wiele pomysłów. W pewnym momencie życia przyszło mi do głowy, że pewnie fajnie byłoby samemu coś sobie napisać. Szybko zdałam sobie sprawę z tego, że mam za mało talentu, by choćby marzyć o pisaniu na poważnie, co nie zmieniło faktu, że nadal chciałam tworzyć.
Któregoś razu musiałam dojść do wniosku, że skoro nie potrafię tworzyć samodzielnie, to może chociaż udałoby mi się pisać fanfiki, które są o wiele mniej wymagające od pisania na podstawie własnych pomysłów od początku do końca.
Tak zostało mi do dzisiaj. Czasem nadal zazdroszczę ludziom z talentem literackim, ale generalnie pisanie fika raz na jakiś czas mi wystarczy. Satysfakcję daje mi myśl, że mój poziom jednak nieco poprawił się przez lata. Więcej nie potrzebuję i nie śmiem marzyć o niczym więcej.

Jak widać wyżej, złapała mnie jakaś chęć na lanie wody i pisanie o dupie Marynie. Ten wpis nawet nie powinien być na tym koncie, ale jakoś do osobistego dziennika też by nie pasował. Tak działa na mnie niewyspanie po nocce u Ayki. Uch, powinnam się położyć, zamiast produkować takie głupoty.

A jeśli chodzi o fandom, to nadal tkwię w koreańszczyźnie. Oczywiście czytam fanfiki. Co ciekawe, o ile przy japońszczyźnie fandom krzywo patrzy na fiki, w których z facetów robi się laski, tak tutaj nawet szanujące się i popularne autorki czasem to robią. No cóż, idealnie pasuje tutaj stwierdzenie: „Co kraj, to obyczaj”.
Tags:
 
 
Current Mood: sleepy
Current Music: [SM Town] Super Junior - Carnival
 
 
dramy_i_je
02.01.2008 r. na moim osobistym Lj'u napisałam:
”(...)Od Ayeczki wróciłam dopiero po 17 w nowym roku. Wcześniej sprzątałyśmy (już wiem, czym jest zmywanie góry naczyń), potem oglądałyśmy telewizję (okrzyki radości i zachwytu przy wywiadzie z koreańskimi młodzikami z jakiegoś popowego zespołu były dość głośne XD) i dopijałyśmy to, co nam zostało.
Ogólnie sylwester zaowocował postanowieniem ściągania dram azjatyckich ^^"”

Po takim wstępie, notka musi być poświęcona koreańszczyźnie. A przynajmniej jej większa część.

Zacznę może od tego, że zrzucę winę za koreanizowanie mnie na moją drogą Kirę. Choć w zasadzie fandomowo jest tak, że ja dzielę się z nią tym, co japońskie, a ona w zamian daje mi swoje zdobycze z Korei. To dość sprawiedliwy układ.
Ostatnio podzieliłam się z nią moją muzyką oraz filmikami związanymi z Kanjani. Najważniejsze było jednak to, że zostawiłam jej koncert 47 i tak jej się spodobał, że oglądała go już kilka razy. W tym raz, gdy do mnie przyszła XD Jestem z niej niesamowicie dumna; widać, że dziewczyna ma dobry gust <3 Jej faworytem najwyraźniej jest Ohkura, bardzo lubi także Yoko, a wczoraj widziałam u niej na opisie coś w stylu „Yasu jest taki słodki, że aż podoba mi się jego solówka XD”, więc pewnie jego także darzy sympatią. No i Ryo. Przy tym szkoli też swoją młodszą siostrę, która dowiedziała się już nawet, iż Eito są ośmioosobową grupą, nawet jeśli występują w siódemkę <3
Nie pojawiła się u mnie z pustymi rękami – przyniosła ze sobą koncert DBSK z maja tego roku, kilka występów telewizyjnych ich oraz Super Junior oraz sporą dawkę muzyki. Tutaj chciałabym odnieść się do wstępu z dzisiejszej notki – gdy pisałam wtedy o „młodzikach z jakiegoś popowego zespołu” to miałam na myśli F.T Island. Kira zainteresowała się nimi od razu po tamtym sylwestrze i wtedy też dostałam od niej ich muzykę, ale musiałam ją potem wyrzucić czy coś, bo zapomniałam o nich zupełnie. Teraz znów pamiętam. Ale to taka tylko dygresja. W każdym razie, chciałabym znów mieć tę koreańską stację w ofercie mojej kablówki, nawet jeśli służyła celom czysto propagandowym na arenie międzynarodowej i prezentowała zafałszowany obraz Korei. Przynajmniej promowali tam rodzimą muzykę i można było pooglądać tam DBSK, SuJu, F.T Island, Wonder Girls i inne zespoły tamtejszej sceny muzycznej.
W każdym razie, po wizycie Kiry koreanizuję się radośnie. Uwielbiam Super Junior. Przy tym podejściu do tego zespołu, jestem pewna, że znam już wszystkich trzynastu członków + dwóch chińskich XD
Obejrzałam koncert DBSK, ale miałam już chyba zawyżone oczekiwania wobec występów na żywo i strasznie się zawiodłam. Nie chce mi się dokładnie go opisywać, więc może niech za ilustrację moich (i nie tylko moich) poglądów posłuży rozmowa z Kirą, jaką przeprowadziłam tuż po obejrzeniu pierwszej części:
15:24:43 tsunamcia (7189608)
dobra, wrażenia po pierwszej części:
na plus przede wszystkim stroje. jestem zachwycona tym, jak ładnie zostali ubrani, mając w pamięci różne kretyńskie wdzianka moich japońskich ulubieńców.
hala ładna, wypełniona hałaśliwą, acz entuzjastyczną publicznością - dobra rzecz.
nowe aranżacje piosenek były fajne i ciekawe. balloons <3
wszystkie te dodatkowe efekty, filmiki i animacje były ładnym dodatkiem, ale też jednocześnie miałam wrażenie, że zabierają czas na muzykę. ja rozumiem, że szoł, że musi być jakieś urozmaicenie, no ale jednak nie byłam tym aż tak zachwycona.
pierwszy etap koncertu raczej mnie zniesmaczył. pojmuję, że to miał być bardziej pokaz tańca, ale jednak puszczanie muzyki z taśmy i udawanie, że to live to jednak trochę za dużo jak dla mnie. a yunho ssie, jeśli chodzi o synchronizację ruchów ust z muzyką.
brakowało mi większego kontaktu z publicznością. niby MC było sympatyczne, pogadali, pouśmiechali się, ale jednak czułam barierę pomiędzy nimi - gwiazdami - a publiką. wydawali się tacy nieosiągalni.
no i przede wszystkim jestem trochę zawiedziona kwestią muzyczną - małe urozmaicenie w układzie piosenek, ale głównie MAŁO PIOSENEK. kurna, koncert, a jakoś tak brakowało mi muzyki.
wielki plus dla changmina, który uśmiechał się często i sympatycznie.
poza tym, patrzyło się na nich fajnie - przystojni, dobrze ubrani faceci, a nie jakieś wątłe wyskrobki. to było dobre.
15:26:51 Kira
Ja byłam też bardzo rozczxarowana muzycznym aspektem pierwszej części, barzo mnje boli to, że praktycznie wszystko leciało z taśmy. No i ta 'synchronizacja"...
15:27:53 Kira
w moim odczuciu Changmin najbardziej ssie, jeśli chodzi o wokal - wydaje się być piątym kołem u wozu (może to nie był jego dobry dzień)
15:28:38 Kira
wielkim plusem są nowe aranżacje starych singli - tym mnie mile zaskoczyli : )
15:29:49 tsunamcia (7189608)
ano, changmin troszkę ssał, jeśli chodzi o śpiew. może dlatego starał się nadrabiać uśmiechami XD
15:30:11 Kira
jednak tak samo jak Tobie, brakuje mi tu najzwyczajniej muzyki (cóż za ironia).
Stroje mają zacne i chyba zawsze takie mieli (nie mogę sobie przypomnieć, by byli ubrani bardzo źle)

Cóż, generalnie DBSK stwarza według mnie wibracje podobne do KAT-TUN. Ich wizerunek wydaje mi się bardzo podobny. No, oczywiście pomijając fakt, że DBSK są jakieś sto razy bardziej utalentowani od swoich „kolegów” z Japonii.
Zupełnie inne podejście mam do SuJu. Trzynastu chłopa i każdy z nich jest inny, ma jakąś swoją osobowość i wnosi coś do tego zespołu. Dodatkowo, oni naprawdę są sympatyczni i dorkowaci. Gdybym miała ich do kogoś porównywać, jeśli chodzi o JE, to zestawiłabym ich zapewne z Arashi. Zresztą, nie byłaby pierwszą osobą, która robi coś takiego.

I właśnie SuJu zajmują mnie w ten weekend. Nie przyznam się, ile już fików z nimi przeczytałam, ale trafiłam na listę z rekomendacjami i tak jakoś wyszło... XD Ale! Spędzam też czas, słuchając ich muzyki. Choć może powinnam powiedzieć, że moją uwagę zdominowała jedna konkretna piosenka.
W Super Junior jedną z podgrup jest 'M', czyli skład stworzony z myślą o chińskim rynku muzycznym. I to właśnie ich piosenka tak mi się spodobała. Chociaż nad moim sercem władzę ma głównie klip nakręcony do tego utworu. Mam tu na myśli „Me”. To taki ciepły, sympatyczny kawałek <3
Jest to piosenka, która ma również swoją koreańską wersję, ale mnie zdecydowanie bardziej podoba się mandaryńska.
http://www.youtube.com/watch?v=Q1RekmdBkBU&feature=related
Tutaj przetłumaczony teledysk. Podoba mi się to, że w wersji chińskiej mandaryńskiej, tekst nie jest aż tak głupawo banalny jak w koreańskiej.
Dodatkowe wrażenia:
*Coś jest w tych teledyskach, w których chłopcy generalnie robią różne zabawne i urocze rzeczy, ładnie przy tym wyglądając. Skojarzenia z teledyskiem do araszowego Happiness były momentalne.
*W ogóle nie dziwię się, że Kyuhyun jest ulubieńcem Kiry: jest wysoki, przystojny, posiada rozbrajający uśmiech i, przede wszystkim, niesamowity głos.
*Donghae byłby moim ulubieńcem, gdyby nie nosił różańca na szyi.
*Ryeowook to taki uroczy, dziewczęco wyglądający chłopak o ładnym głosie, ale w którymś momencie ubzdurałam sobie, że jest trochę podobny do Tegoshiego i teraz nie mogę na niego patrzeć bez wyrzutów sumienia XD

Miałam napisać coś o niedawnym hate meme z fandomu JE, przy którym nieźle się ubawiłam, ale już mi się nie chce. Może następnym razem.
Potrzebuję ikonki z jakimś Koreańczykiem.
 
 
Current Music: Super Junior M - Me
 
 

Advertisement

 
dramy_i_je
Ostatnio przeżywam swoją małą fazę na KinKi Kids. W kilku różnych sytuacjach powtarzałam, że naprawdę lubię dynamikę w relacjach duetów i jak dla mnie, to w JE mogłoby być więcej tego typu podmiotów. No ale cóż, muszą mi wystarczyć trzy, w tym jeden dogorywający i jeden zawierający składnik, którego nie lubię.
W każdym razie, KinKi.
Podsycanie mojej fascynacji tym duetem zaczęłam od starożytnego odcinka Utaban z 1997 roku – pierwsze wystąpienie panów Domoto w tym programie z ich debiutanckim kawałkiem, czyli Garasu no Shonen. Młode KinKi i młody Nakai, haha XD To było interesujące, taka ciekawostka przyrodnicza. W programie pokazali urywki wspólnych dram tych dwóch panów – mieli w nich takie nasycone angstem, problematyczne relacje. Wygląda na to, że Nakai kibicował mocno tej konkretnej dwójce i starał się jakoś otoczyć ich swoją opieką. Prezentacja Garasu no shonen była rozbrajająca – ten układ taneczny XD A w tle młode buzie: Takizawa, Imai i inni juniorzy.

Potem przyszła kolei na własny program KinKi, czyli Shin Domoto Kyoudai. Ściągnęłam i obejrzałam całkiem sporo różnych odcinków. Chciałabym napisać kilka zdań o gościach, ale najpierw gospodarze. Wygląda na to, że w tej dwójce więcej mówi Koichi. To on zagaduje gości, zdarza mu się też palnąć kilka głupot. No i standardowo jest obiektem żartów pod tytułem „Koichi jest łysy” XD. Lubię go za jego ładny, spokojny uśmiech i za jego dziwactwa, choć oczywiście jeszcze dziwniejszy jest Tsuyoshi. On jest mniej aktywny. Często nawet nie słucha gości w części, w której odpowiadają na pytania (zdradza go zwyczaj ciągłego poprawiania włosów). Czasem zaśmieje się, uzupełnia wypowiedzi swojego partnera, a gdy trzeba, to wymierzy mu cios za jakąś głupotkę. Ech, jak mogłabym nie lubić tej pary dziwaków, gdy są ludźmi z Kansai? Doszłam jednak do wniosku, że niespecjalnie przepadam za Fukadą. Taka z niej lalunia.
A teraz goście:
Gackt - dobrze znany KinKi, jako że współpracowali ze sobą przez jakiś czas. To naprawdę dziwny facet- za każdym razem, gdy oglądam coś z jego udziałem, dochodzę do tego wniosku. Ale udało mu się wydobyć z Fukady jej wewnętrznego fangirla. Był to też odcinek, w którym Tsuyoshi zasugerował, że Koichiemu podobał się pewien mężczyzna XD
Nana Eikura <3. To była jej druga wizyta – tym razem odwiedziła panów Domoto w ramach promocji Mei-chan no Shitsuji. Nanusia jest bardzo dziewczęca i to widać po jej zachowaniu, po zamiłowaniu do zakupów itp. Brzmi specyficznie, gdy śpiewa. No i oczywiście nadal uwielbiam ją jak zawsze.
Jero to taki czarnoskóry pan, który wygląda jak amerykański raper, a tak naprawdę śpiewa enkę, bo zainspirowała go jego babcia-Japonka <3 Mówi w Kansai-ben, bo osiedlił się w Osace, gdy przyjechał do Japonii. Trochę nabijali się z niego w tym programie, bo dziwnie brzmiała im jego mowa. Generalnie, bardzo przyjemna z niego osoba no i naprawdę pięknie śpiewa tę enkę.
Mika Nakashima - spokojna, cicha i dosyć nieśmiała kobieta o ładnym głosie. Bardzo mało gwiazdorska, potrafiła umiejętnie zgasić Koichiego XD
Daigo - rany, uwielbiam tego faceta XD Jest przystojny, ma fajny głos, rockowy styl i osobowość Aiby XD Heh, oni naprawdę są podobni. Ale urocza z niego osoba. A zapytany o to, do jakiego zespołu z JE dołączyłby, gdyby miał taką możliwość, odpowiedział, że do Hey!Say! JUMP, haha. Uroczy. No i na pewno nie wygląda na osobę po 30tce.
Toma - czarujący jak zawsze. Pokazali filmik z czasów, gdy miał 13 lat i odwiedził jakiś program Nakaia jako gość, gdzie z wrażenia zapomniał, jaki jest jego prawdziwy wiek XD Generalnie, to był bardzo przyjemny odcinek – Toma jest lubiany przez wszystkich, a ci dwaj senpaie nie są wyjątkiem. O, zapomniałabym – pan Ikuta odtwarzał z nimi fragmenty choreografii do dawnych piosenek, jako że w przeszłości często tańczył na ich koncertach.
Hikaru Utada - bardzo zdolna wokalistka. Jej głos i świetny angielski mnie zachwycają. Można powiedzieć, że nie jest gwiazdą, a prawdziwą artystką. Dobrze bawiłam się przy tym odcinku i gospodarze chyba też.
Yuna Ito - urocza kobietka o ślicznym głosie. Na koniec śpiewała piosenkę Celine Dion z Titanica, a KinKi zaprezentowało nam swoją wersję najsłynniejszej sceny z tego filmu XD
Ayaka - ta osoba skradła moje serce. To był dość stary odcinek – wokalistka miała wtedy tylko 18 lat, był to rok jej debiutu. Niemniej, ta dziewczyna okazała się tak energiczna i tak sympatyczna, że po prostu nie da się jej nie lubić. Na dodatek ten jej głos jest zachwycający <3 Z całego serca życzę jej, żeby wyzdrowiała i mogła kiedyś wznowić swoją karierę. A fanki Mizushimy powinny cieszyć się, że ich idol ma taką wspaniałą żonę. Aaa, tak dla ciekawostki – Ayaka jest dziewczyną z Osaki ;)
Ayumi Hamasaki - bwah. Po odcinkach z tymi trzema zdolnymi wokalistkami, trafiłam na wizytę „cesarzowej popu” i nie byłam pod wrażeniem. Niezbyt inteligentna z niej laska, do tego strasznie mnie odrzucała. No i nie nazwałaym jej utalentowaną muzycznie.
Tegomass jakie jest, każdy widzi. To była ta ich najnowsza wizyta z początku sierpnia tego roku. Choć raz Tegoshi za bardzo mnie nie denerwował, miał także dość ciekawe uczesanie. Massu jak zwykle był uroczy. Tsuyoshi rozwalił Koichiego swoim żarcikiem XD Na koniec Tegomass śpiewało jakąś swoją całkiem ładną piosenkę – ich głosy do siebie pasują.

Widziałam także odcinek jakiegoś starego programu KinKi, w którym gościem byli członkowie Arashi. To był 2000 rok, więc wiadomo, czego można było spodziewać się po tych drugich. Gospodarze jeszcze kiepsko sprawowali się w swoich rolach – byli raczej nieuprzejmi wobec swoich młodszych kolegów i irytowali ich. Widać musiało minąć sporo czasu, by nauczyli się, jak traktować swoich gości.

A na koniec trochę fanserwisu (acz dość gorzkiego), czyli pocałunek KinKi. No może pocałunek to trochę za dużo powiedziane, ale było. Filmik pochodzi z dramy starszej niż węgiel, czyli Ningen Shikkaku, w której grali w 1994 roku.
http://www.youtube.com/watch?v=O8jcQh2E_RE

Teraz trochę innych drobiazgów:
*Kamen Rider Double ftw~ Pierwszy odcinek nieźle mnie nakręcił i już chcę więcej.
*Koji z DokiDoki zainspirował mnie do oglądania pewnej serii tokusatsu – Keitai Sousakan 7. Generalnie jest to zabawna rzecz: gadające telefony i takie tam. Ale spodobał mi się niesamowicie pierwszy ending do tej dramy, czyli Sands of time od Back-On.
*Zaczęłam oglądać Utahime z Nagase i Ohkurą. Całkiem fajna jest ta drama i zapewnia mi rozrywkę. Ohkura jest w niej uroczy <3
*Przeczytałam ostatnio najbardziej obrazoburczego fika mojego życia i naprawdę dziwne rzeczy się w nim działy. A dokładniej News w strojach Eito Rangersów :| Nie wiem, jaką miałam minę, gdy przeczytałam, że Tegoshi paradował w błękitnym kostiumie Yasu, ale na pewno nie byłam zachwycona. Ryo chyba też nie, ale nie doczytałam tego do końca, bo to było Ryo/Shige.
*Miałam dziś w nocy sytuację kryzysową. Moje problemy z bezsennością zaczęły się dawno temu, ale dziś doszedł do tego jeszcze jakiś atak paniki i zupełnie nie mogłam sobie z tym poradzić. W zasadzie już zaczynałam się martwić swoim stanem, ale postanowiłam na uspokojenie włączyć sobie koncert 47 od Kandziów i pomogło. Z bezsenności mnie nie uleczyli, ale uspokoili mnie. Ech, to nie jest blogasek na takie „bule i rzale”, o czymś takim nie powinnam tutaj pisać.

Raaany, trzy dni pisałam tę notkę XD
 
 
Current Mood: stressed
Current Music: Back-On - Sands of time
 
 
dramy_i_je
02 September 2009 @ 03:10 pm
Tak sobie egzystuję na forum dramowym i jestem zadowolona. Dużo jest tam ludzi, ciągle coś się dzieje, więc nie muszę stresować się pisaniem nowych postów. Choć i tak wydaje mi się, że brzmię przemądrzale albo przesadnie krytycznie (pewnie dlatego, że jestem przesadnie krytyczna, no ale cóż). W każdym razie, dobrze mi tam, nawet jeśli moje opinie różnią się od opinii innych użytkowników. No i nikt nie sprawia wrażenia, że jest fanem Eito, więc ja muszę nadrabiać. I mam avatar z Ohkurą, lol.

Zmobilizowałam się i dokończyłam Ryusei no Kizuna. Normalnie osiągnięcie na rekordową skalę – 7 odcinków w dwa dni, tego jeszcze nie było w moim przypadku. Baaardzo dobra drama. Bardzo <3 Skumulowało się w niej wiele elementów, jakie bardzo sobie cenię. Pozwolę sobie skopiować to, co napisałam na temat RnK na forum, szczególnie, że tamtego posta pisałam na gorąco, tuż po zakończeniu oglądania.
„No dobra, w końcu z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że skończyłam Ryusei no Kizuna. Jestem człowiekiem o dziwnym toku oglądania dram - zazwyczaj zaczynam jakąś nową, obejrzę ze dwa odcinki, po czym o niej zapominam i znajduję sobie coś nowego. Z RnK było dokładnie tak samo - chyba w marcu czy kwietniu rozpoczęłam oglądanie, ale do wczoraj miałam obejrzane tylko trzy odcinki.
Ale to nieważne!
Ważne jest to, jak dobra była ta drama. Przede wszystkim, zachwyciły mnie relacje rodzeństwa Ariake. Jestem jedynaczką, nie miałam porównania w rzeczywistości, więc naprawdę byłam w nich wszystkich zapatrzona jak w obrazek.
Następna rzecz to humor. Uwielbiam humorystyczne sceny, to jest chyba najważniejsza rzecz, jakiej poszukuję w tym, co oglądam, czytam itp. Przekręty organizowane przez rodzeństwo, sceny z Yukinarim, udowadnianie Taisuke, że jest idiotą - to wszystko bardzo mi się podobało.
Jestem też pod wrażeniem tego, jak dobrze przyjęłam wątek romantyczny pomiędzy Shizuną i Yukinarim. Naprawdę im kibicowałam, choć szkoda mi chłopaka, bo w sumie praktycznie do końca Shizuna sprzedawała mu stek bzdur, a on to wszystko przyjmował na wiarę bez mrugnięcia okiem.
Gra aktorska była tutaj świetna. Nie miałam wrażenia, że patrzę na gadające kłody drewna - w tym wszystkim była jakaś energia, jakieś życie. Przestałam też dziwić się, że Nino zawsze gra jakieś pożałowania godne typy - jest wręcz stworzony do robienia min zbitego psa i wychodzą mu one perfekcyjnie.
Jestem zawiedziona dorobkiem aktorskim Ryo, bo nabrałam ochoty na coś więcej z jego udziałem, ale niestety nic mnie nie kusi. No chyba, że jakaś taka krótka sportówka, co to niby grał tam też Uchi - to mogłabym obejrzeć.
A Erika... Ech, śliczne z niej dziewczę i jak dotąd podobała mi się w każdej roli, w jakiej ją oglądałam, więc po prostu muszę dalej śledzić jej poczynania aktorskie.

Ale nie wiem, czy kiedyś jeszcze trafię na dramę, która tak mi się spodoba o_O”
Dodam jeszcze, że spodziewałam się takiego zakończenia i miałam podejrzenia wobec mordercy już około ósmego odcinka. Niestety się nie wzruszyłam, ale zmiękczyła mnie scena, w której Yukinari zdemaskował Shizunę i próbował dowiedzieć się, dlaczego to wszystko zrobiła. Ech, ładne.
Bardzo spodobał mi się aktor, który był Yukinarim. Bardzo przystojny mężczyzna. No i jakże się zdziwiłam, gdy wyczytałam, że kilka lat temu był Kamen Riderem XD

Ano, co do Kamen Ridera – Decade się skończył. Czy też raczej wyemitowano ostatni odcinek, bo zakończeniem to ja bym tego nie nazwała =_=. W każdym razie, po wielu rozważaniach, stwierdziłam, że mam w tej serii dwa OT3. Pierwszym jest Natsumi/Tsukasa/Yuusuke, czyli trójkąciki podróżujący razem od samego początku i budujący swoją przyjacielską zażyłość. Drugim OT3 jest Daiki/Tsukasa/Yuusuke, czyli zestaw trzech stałych Riderów tej serii. Mogłabym po prostu mieć jedno stałe OT4, ale Daiki w ogóle nie interesował się Natsumi i była mu bardziej niż obojętna, więc to by było trochę bez sensu. Ale doceniam wszelkie podteksty z tej serii, naprawdę.
A już od tego tygodnia zupełnie nowy Rider i zupełnie nowa okazja od parowania. Szkoda tylko, że do serii KR jest tak mało dobrych fików – co mi po nowych pairingach, gdy nie mam ich czym podsycać?

Co jeszcze? Hmm, poczytałam sobie trochę tłumaczenio-streszczeń z Recomenów. Oczywiście jeszcze bardziej umocniłam się w przekonaniu, że uwielbiam naszego dziwacznego Maru. To taki ekscentryk, ale uroczy XD Innym ekscentrykiem okazał się Koichi z KinKi – już oczywiście wiedziałam, że jest trochę oderwany od rzeczywistości, ale to było solidne potwierdzenie.
No i przekonałam się, że znam skład tej agencji talentów lepiej, niż niektórzy z jej członków XD

Przeglądałam jakieś tam nowinki związane z 24 godzinami z News i wcale nie zdziwiłam się, że z opowieści wyglądały na (dla mnie) raczej nieciekawe. Jestem skłonna obejrzeć zadanie Koyamy i może Massu, bo ich lubię i nawet Newshfan ich nie skrytykowała. No i oczywiście dramę Ryo, ale to raczej ze względu na aktorów, niż przez zainteresowanie tematem (bo mam już wystarczająco dużo osobistych wrażeń związanych z rakiem mózgu, dodatkowego umacniania się w tym wszystkim nie potrzebuję).
Swoją drogą, mam nadzieję, że Ryo szybko wyzdrowieje. No i Pi też.
A teraz, skoro Niezwykle Ekscytujący i Ważny Skład odklepał swoją dolę roboty, to może ktoś ciekawszy przejmie pałeczkę? I, pisząc „ktoś ciekawszy”, mam oczywiście na myśli Eito ;)

Sekrety z je_secrets były ostatnio mało porywające. O problemach z nadmiarem fanfików, w których z Kame robi się dziewczynę wiedziałam z własnych obserwacji, bo spędzam dość sporo czasu na tym całym community z Akame, więc wszystkie te sekrety nie były dla mnie interesujące. Z kolei życie prywatne Tegoshiego nie interesuje mnie nawet w najmniejszym stopniu i jak dla mnie, może spotykać się z całym stadem blondynek – jego sprawa, jak chce, to niech to ro bi.
Zirytował mnie zaś sekret, w którym jakaś lasencja stwierdziła, że nie znosi głosu Subaru i uważa, że on nie pasuje do Dream Boys, za to bardzo cieszyła się z obecności w/w Tegoshiego. Na szczęście fandom zareagował odpowiednio. Ale faktycznie, Subaru jest zbyt utalentowany, by gnić tam z Kame i Tegoshim.
Był też „interesujący” sekret o tym, że ktoś uważa, iż Erika mogłaby znaleźć sobie przystojniejszego i zdolniejszego faceta. Na to fanki Eito (i zapewne samego Hiny) odpowiedziały jej, że przynajmniej on ma dużego penisa i wie, jak go używać ;)

Pierwszy raz bardziej wczytałam się w zapowiedź tej dramy z Ohkurą i tak szczerze mówiąc, to nie wygląda mi na zbyt porywającą XD
Śniło mi się za to, że Ohno i Chinen grali razem w jakiejś porytej dramie. Ohno był tam zdegenerowanym nauczycielem, który molestował swoich uczniów i akurat uroczy Chinen padł jego ofiarą.
 
 
Current Music: Nishikido&Yasuda - Hatenaki sora
 
 
dramy_i_je
30 August 2009 @ 11:17 am
Kochana Sessho!
Żadne słowa nie wyrażą Twej wspaniałości, a ja dla Ciebie postanowiłam porwać się z motyką na słońce i pojęłam próbę napisania politycznego AU. Wraz z tą namiastką prezentu, chciałabym złożyć Ci najszczersze życzenia wszystkiego co najlepsze w całym dorosłym życiu. Bardziej precyzyjnie: niech zawsze towarzyszy Ci zdrowie, niech zawsze świetnie układają się Twoje stosunki z rodzinką, powal wszystkich swoją maturą i dostań się na japonistykę (ale to osiągniesz i bez moich życzeń, jestem pewna), znajduj same dobre fanfiki, bądź szczęśliwa.


Pisanie tego fika było pewnego rodzaju wyzwaniem. Znów czułam się jak przy nauce do sprawdzianu z wosu i po raz pierwszy przydało mi się to, że ów przedmiot miałam w zakresie rozszerzonym, bo chyba bym się nie połapała XD
Nie umiem też pisać prawdziwie pairingów, chociaż starałam się!
No i stworzyłam małego potwora XD Za ew. błędy jestem skłonna odpokutować.

Musisz być lisem i lwem )
Tags: , ,
 
 
Current Mood: nervous
 
 
dramy_i_je
25 August 2009 @ 04:59 pm
Dzisiaj notka będzie miała charakter zapchajdziury, bo nie bardzo mam o czym pisać. W takich przypadkach najlepiej sprawdza się pisanie w podpunktach:
- Zaczęłam romansidło z Kame w roli głównej, jeszcze z czasów, w których agencja wyeksportowała Jina do USA. Już sam tytuł, Tatta hitotsu no koi (na nasze to będzie coś w okolicach "Jedna jedyna miłość"), mówi sam za siebie, ale jakoś nie przeszkadza mi forma tej dramy. Czasem warto jest się odchamić i obejrzeć coś życiowego i w miarę realistycznie opowiadającego o uczuciach.
- Album KinKi Kids zakupiony na Pierniconie okazał się satysfakconujący. Warto było go kupić~
- Gówniane zakończenie KR Decade wisi w powietrzu. Martwię się tym faktem, ale też czekam na rozpoczęcie Double.
- Na Pierniku po raz drugi obejrzałam pierwszy odcinek Buzzer Beat. Yamapi śmiesznie wygląda w roli koszykarza, ale najważniejsze jest to, że mogłyśmy się z niego pośmiać wraz z Kiraczkiem.
- Kejt spodobało się Naniwa Iroha Bushi; Ayka wpadła po uszy, jeśli chodzi o Arashi, a dodatkowo zafundowałam jej fazę na Lips od KAT-TUN, a Kira to już w ogóle jest zajebista, bo mogę z nią pofazować na każdą rzecz.
- Moja przyszła współlokatorka zna już Dir en Gray, a ja postawiłam sobie za cel zrobienie z niej fanki boysbandów \o/ Już teraz czyta fanfiki :D (co prawda do Pottera, no ale czyta fanfiki i jeszcze sama zapytała, czy ja też je czytam)
- Znów mam ochotę na powtórkę z Nobuty =____=
-W końcu poznałam tłumaczenie do Belive od Arashi. Polskie suby ftw!
- Chyba najważniejszy podpunkt: Droga Dwukwiatek poleciła mi forum dramowe, a ja grzecznie się zarejestrowałam. Na razie jeszcze jestem nieśmiała i nie piszę za dużo, a dodatkowo trochę dziwnie czuję się wśród tylu fanek KAT-TUNa, ale tam naprawdę jest miło, a do tego lepsze to forum niż żadne albo takie, gdzie ktoś by mi zarzucił, że za dużo piszę o dramach.

Postanowiłam też jeszcze raz wypełnić pewną ankietę~
Po raz pierwszy zajęłam się nią 5 miesięcy temu, gdy byłam jeszcze n00bem tak właściwie. Do tej pory trochę się zmieniło, ale w zasadzie nie aż tak wiele. Kursywą moje poprzednie odpowiedzi, które do dnia dzisiejszego uległy zmianom, a pogrubione to takie, które nie zmieniły się przez ten czas.
Bo japoński przemysł rozrywkowy nadal ubarwia moje życie )
 
 
Current Mood: bored
Current Music: Ohkura&Nishikido - Torn
 
 
dramy_i_je
08 August 2009 @ 06:09 pm
Miałam oczywiście napisać posta zawierającego wrażenia z koncertów Kanjani, ale na razie mi się nie chce, w związku z czym ten plan będzie musiał trochę poczekać, nim zechce mi się obejrzeć je wszystkie jeszcze raz (bowiem mam notatki tylko z pierwszej części Spirits, a jedynie 47 pamiętam na tyle dobrze, by pisać z pamięci). Ten moment na pewno nastąpi prędzej czy później, ale raczej nie w najbliższym czasie.

O czym więc zamierzam napisać tym razem? Ano o dramach. Nazbierało się trochę wrażeń, które powinnam zmaterializować w formie tekstu. Może zacznę od tego, co podoba mi się najbardziej, czyli Ninkyo Helper. Gdyby połączyć ze sobą yakuzę i dom spokojnej starości, wybierając konwencję komediowo-obyczająwą, to wychodzi właśnie taka seria. Nie wiem, jak z częścią mafijną, ale ta ze staruszkami jest dość realistyczna. Rzeczywistość zwykle nie jest aż tak zabawna, jak w tej dramie, ale generalnie ta historia i prawdziwe życie nie mijają się ze sobą aż tak bardzo. Jako posiadaczka dziadka w podeszłym wieku, który mieszka ze mną i moimi rodzicami, jestem dość wiarygodnym sędzią (a przynajmniej tak mi się wydaje). Elementem, który stanowi kolejną olbrzymią zaletę tej serii, jest obsada. Ja nie wiem, czy są to genialni aktorzy, ale na pewno świetnie wypełniają swoją rolę. Kusanagi ze SMAP podoba mi się w roli głównego bohatera - muszę wybadać, w czym jeszcze grał. Meisa Kuroki to piękna, bardzo atrakcyjna kobieta i dobrze sprawdza się jako silna szefowa z mafijnych kręgów. Yabu jest kochany, a jego bohater jest tak uroczy, że mogłabym oglądać go przez cały dzień XD Nie dziwię się, że jest to drama z najwyższą oglądalnością w sezonie letnim.
Chciałabym też powiedzieć, że ewidentnie jestem głucha. Rozpuściłam plotkę, że motyw muzyczny do tej dramy przygotowało Hey!Say! Jump, choć oczywiście w rzeczywistości jest to piosenka SMAP XD Nie jestem znawcą muzyki ani jednych, ani drugich, ale żeby popełnić taki błąd, to już chyba trzeba naprawdę być zdolnym inaczej.

Jakiś komentarz należy się również Orthros no Inu. Pierwszy odcinek podobał mi się. Nie oczekuję od dram realizmu, więc nie byłam rozczarowana jego brakiem. Klimat przypadł mi do gustu, osobistą przyjemność sprawiało mi też przekonywanie się, że obserwuję zachowanie fikcyjnych postaci, a nie odtwórców tych ról (to wynikało z tego, że np. taki Hikaru zupełnie nie pasuje mi do wizerunku młodocianego oprycha, a miły Ryo to rzecz dziwna i nieczęsto spotykana XD). Niestety drugi odcinek poszedł w nieco inną stronę, niż bym sobie tego życzyła. Cała ta fabuła trzyma się na słowo honoru, a postacie w ogóle nie wzbudzają we mnie emocji (może poza profesorkiem, który jest irytujący w całej tej swojej naiwności). Mam też wrażenie, jakbym bardziej patrzyła na jakieś 'archetypy' czy szkice charakterów, niż na pełnowymiarowych ludzi. Jeśli miałabym wskazać ulubioną postać, to powiedziałabym, że chyba najbardziej lubię dziwaczną ale śliczną panią patomorfolog/doktor medycyny sądowej czy kim tam ona jest.

Obejrzałam również dwa ostatnie odcinki drugiego sezonu The Quiz Show, a moje narzekania będą bogate w SPOILERY. Żeby nie było, że nie ostrzegałam.
Jeśli miałabym podsumować to zakończenie krótko i treściwie, to napisałabym: ptffff, wtf.
Będę jednak bardziej elokwentna. Jedna rzecz to ten dziewiąty odcinek, w którego treść nie wierzyłam ani przez moment (tzn. niedopuszczalna była dla mnie opcja z Kamiyamą jako mordercą Misaki) - ok, Honma się rozszalał i zrobił szoł, no niechże mu będzie. Ale ta koncówka? Tyle dramatyzmu, tyle łez, tyle mojego zgrzytania zębami w irytacji! Cała ta historia okazała się o wiele prostsza, niż miałam nadzieję, że będzie. Nie podobało mi się to, co zrobiono z historią Honmy, jak również to, co zrobiono z jego charakterem. Chyba miałam nieco wyższe wymagania, stąd też moje wielkie rozczarowanie. W tej końcówce, już tylko jakieś minimalne elementy utrzymywały pozory realizowania programu telewizyjnego - gdyby nie komentarze ze strony ekipy realizującej, cała ta konwencja kompletnie by utonęła.
Ostatecznie najbardziej było mi żal Misaki. Niefajne miała życie i głupio się skończyło, ale gdyby myślała perspektywicznie i zorganizowała sobie trójkącik ze swoimi przystojnymi kolegami, to wszystko wyszłoby znacznie lepiej. A cała ta ekipa pasowała mi na trójkącik, oj tak.
Co mi się podobało? Obecność poprzedniego realizatora TQS i pojawienie się jego prowadzącego - może chociaż im się ułożyło, skoro na koniec szli razem na randkę obiad.

Pozwólcie, że w odpowiedni sposób skomentuję wyniki dramowego plebiscytu Nikkan Sports z sezonu wiosennego: BUAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHAHA.
Tak, już mi lepiej.
Smile jako najlepsza drama. MatsuJun jako najlepszy aktor.
O ile idea Smile jako dramy dopiekającej japońskim ksenofobom i wytykającej temu narodowi wady ich postawy wobec obcokrajowców i mieszańców, to rzecz zacna, tak nagradzanie pana Matsumoto za rolę Vito wydaje mi się trochę dziwne. Nadal nie mogę przełknąć tej sceny płaczu z pierwszego odcinka. Niemniej, bawi mnie fakt, że Jun wygrał z wielkim i wspaniałym KimuTaku o całe 700 głosów. Arashi naprawdę jest na szczycie popularności.
A jeśli już o Arashi mowa: chciałabym, żeby ten okrągły rok w ich karierze już się skończył. Powoli zaczyna irytować mnie to, że oni bez przerwy wypluwają z siebie piosenki, przez co większość tych kawałków brzmi jak skomponowana na jedno kopyto. Smuci mnie fakt, że z tegorocznych utworów, najbardziej oryginalnym jest chyba Crazy Moon, którego nie znoszę. Miałam dziś okazję wysłuchać ich nowej piosenki - 5x10 (o ile mnie intuicja nie myli, to będzie to utwór dołożony do tej ich składanki). Byłaby nawet ładna, gdyby nie to, że słyszałam coś takiego w ich wykonaniu już wiele razy. Naprawdę, niech ta rocznica już się skończy.

Obejrzałam ostatnio kilka różnych odcinków Shonen Club Premium. Gośćmi byli: Yoko, Ohno, Nino, Hina i MatsuJun. Mam jeszcze Nakamaru, ale na razie czeka. Nie chce mi się pisać o każdym z tych panów osobno, napiszę więc tylko, że niezbyt podobała mi się postawa Nino, gdy był gościem Taichiego, ale za to jak zwykle Ohno okazał się bardzo przyjemnym człowiekiem.
Ściągnęłam też od Newshfan filmik-zapowiedź 24 godzin z News. Powiem szczerze, że jestem ciekawa, co im tam wyjdzie. Zadanie Koyamy naprawdę wydaje mi się ujmujące - coś takiego jest w jego postawie. No i język migowy zawsze robił na mnie wrażenie. Zadanie Shige mnie rozwaliło XD Śmiem wątpić, czy ta specjalna drama z Ryo wywoła u mnie jakąś większą reakcję. Niemniej, czekam na rezultaty ich starań i wierzę, że dobrze im to wyjdzie :)

Poznałam już spoilery do świeżutkiej kinówki KR Decade. Uhuh, zapowiada się naładowany fantastycznymi walkami film~ Co prawda jak zwykle niewiele się wyjaśnia, choć końcówka serii nadejdzie już za moment, ale za to tylu tam Riderów <3 Wczoraj widziałam teledysk do piosenki Gackta, promującej ten film - The Next Decade. Nie brzmiała jakoś powalająco, ale filmik jest ładnie zrealizowany.
http://www.youtube.com/watch?v=DAQk_dj_INo&feature=channel_page A tutaj filmik z kompilacją scen przemiany wszystkic riderów z ery Heisei. Ktoś musiał cholernie się namęczyć, by zebrać to wszystko i połączył w taką schludną całość. Szacunek z mojej strony za taki kawał roboty.

EDIT
OMGOMGOMG, widziałam trailer do Kamen Ridera Double XD Kiriyama jako detektyw w stylowym kapelutku, Filipek jako jeden z najbardziej sfeminizowanych przedstawicieli tokusatsu, potwory kojarzące się z serialmi sentai (wtf, głowa dinozaura z ludzkim ciałem ;D), dwóch facetów, którzy razem będą tworzyli jednego ridera... XD Ja już to chcę, bo wygląda zabawnie!
http://www.youtube.com/watch?v=jRbckrJuYLs
 
 
Current Music: Tetra-Fang - Supernova[Tribute to Empire Form]
 
 
dramy_i_je
30 July 2009 @ 11:38 am
Pytanie: Co robi Tsunami, gdy nie może iść spać po pracy?
Odpowiedź: Pisze fanfika.

Tym razem to biedny Aiba-chan stał się moją ofiarą. Tak jakby AU. I err, wiem, że to ma niewiele wspólnego z baśnią ^^'

W dzieciństwie, Aiba marzył o tym, by wyruszyć w kosmos. )

Spirits nadal nieobejrzane. Chyba nigdy nie napiszę tej notki =_=
Tags: ,
 
 
Current Mood: hopeful
 
 
dramy_i_je
Cały ten tydzień, jaki minął od ostatniego wpisu, był dla mnie dość produktywny fandomowo. Pewnie gdybym chciała dokładniej opisać wszystko, z czym się zetknęłam, to zajęłoby mi to bardzo dużo czasu, więc może postaram się uniknąć lania wody.

1. Przede wszystkim: GazettE i ich muzyka. Przesłuchałam większość ich dorobku, jaką posiadałam dzięki Blance i Klusce, w tym głównie trzy albumy studyjne (najnowszego - Dim - jeszcze nie posiadam). Powiem szczerze, że wrzaskliwa muzyka nie kręci mnie tak jak za (bardzo) dawnych czasów, więc najbardziej przypadł mi do gustu album z 2007 roku, czyli Stacked Rubbish. Uważam, że ta płyta nie jest aż tak hałaśliwa i krzywdząca dla moich przyzwyczajonych do łagodnego j-popu uszu.
Gazetki i ich twórczość bardzo różnią się od tego, czego słucham zazwyczaj, więc tym bardziej jestem z nich dumna, bo potrafili mi się jednak spodobać.
Przy okazji, ściągnęłam sobie filmik, w którym dwóch członków - gitarzysta Uruha i basista Kai - przygotowywali ręcznie swoje wizytówki. Prócz tego, że chcieli być mroczni, nie wydawali się bardzo odmienni od głupawych chłopaków z JE typu Jin czy Yamapi. Obaj byli dość urodziwi, wydawali się też dość zabawni. Zainteresowanie nimi ma chyba potencjał XD

2. Japonia ma pewien ładnie brzmiący pop-rockowy zespół - GReeeeN. Co ciekawe, w jego skład wchodzą sami dentyści i jeszcze ani razu publicznie nie pokazali swoich twarzy. Nieznane są także ich prawdziwe nazwiska. Niemniej, brzmią interesująco i zdążyli już zdobyć uznanie w swoim kraju. Dwie z ich piosenek promowały dramy: Kiseki podciągnięto pod Rookies, a Setsuna wykorzystano w Voice.
Naprawdę lubię ich muzykę. Gdy natrafiłam na pimp posta im poświęconemu, dowiedziałam się, że mój ulubiony kawałek News, czyli Weeeek, został napisany właśnie przez nich. Byłam nieco zaskoczona tym odkryciem, ale w zasadzie to ma sens, gdy już się trochę posłucha GReeeeN. No i ten tytuł ^^

3. Jakoś tak przypadkiem naszła mnie mała faza na Yamapiego. To generalnie bardzo różni się od mojej zwyczajowej postawy wobec jego osoby - nie jestem fanką ludzi wykutych w kamieniu. Niemniej, stało się. W związku z tym, na mojej drodze pojawiły się dwie dramy.
a) Ppoi! Dawno, dawno temu, w odległym kraju zwanym Japonia, żyło sobie dwóch chłopców. Obaj urodzili się w nadmorskim mieście, znanym jako Chiba, obaj trafili także do tej samej agencji talentów, gdzie przez kilka lat uczyli się, jak być gwiazdą. Dziwny los zagnał ich do produkcji głupawego gimnazjalnego romansu, gdzie jeden był rozchwytywanym przez dziewczęta młodocianym koszykarzem, a drugi jego pierdołowatym, niskim przyjacielem. Drama ma tylko osiem odcinków, a każdy z nich trwa tak koło 18 (?) minut. Głupie to niesłychanie, ale za to daje mnóstwo taniej rozrywki. Podzielę się dwoma screenshotami, jakie złapałam:
http://img37.imageshack.us/img37/4112/fajneujcie.jpg Tak jak głosi tytuł - fajne ujęcie.
http://img166.imageshack.us/img166/8108/aibapi.jpg Dobrze jest mieć przyjaciół, z którymi nawet leżenie na kozetce w gabinecie pielęgniarki wydaje się ciekawe.
b) Buzzer Beat. 10 lat później, jeden z chłopców z Chiby (ten mały frajer) dostał rolę profesjonalnego koszykarza. Czasy się zmieniają, prawda? W każdym razie, drama o koszykówce. Lubię koszykówkę. Lubię też tę aktorkę, która gra przyszłą dziewczynę głównego bohatera. Keiko <3 Mmm, Keiko jest śliczna.

4. Obejrzałam też trochę różnych różności.
- Shonen Club Premium z Subaru, Takkim i Tsubasą. Po raz kolejny ten pierwszy zrobił na mnie ogromne wrażenie. Ten człowiek urodził się dla sceny - to było mu po prostu pisane. Pan Shibutani to wojownik i wywalczył sobie to miejsce, które teraz zajmuje. I jest zdolny, piekielnie zdolny. Prawdziwa osobowość.
Tackey zawsze kojarzył mi się jako wyglądający na niego przygłupiego (to chyba ten uśmiech XD) facet od dziwnych zabaw scenicznych i skłonności pedofilskich. Nigdy nie brałam go na poważnie - aż do teraz. No, teraz też nie biorę go na poważnie, ale zdałam sobie sprawę z tego, że on naprawdę zrobił bardzo wiele dla juniorów ze swoich czasów. Po tym wszystkim, co o nim usłyszałam, nie nazwałabym go także egoistą, biorąc pod uwagę jego nastawienie do innych ludzi ze swojej agencji.
Tsubasa to jeden z bardzo nielicznych mężczyzn z JE, którzy byli w stanie przemówić do heteroseksualnej części mojej natury. Oj, jakiż on jest przystojny~ A jak dobrze tańczy, huhu. Dowiedziałam się trochę o jego młodzieńczej przyjaźni z Sho, a także o stosunku do pracy. Ubawiłam się także, patrząc na filmiki z mrukliwym Tsubasą - juniorem XD
- Shonen Club z 12 lipca. Gośćmi byli, ponownie, Hey!Say! Jump oraz Yuma ze swoimi Tancerzami Przybocznymi. Trochę pośpiewali, trochę potańczyli, poczytali też listy od fanek. A ja nadal nie wiem, czy w końcu Yuma i jego świta debiutowali na poważnie, czy to taka tylko jednorazowa zabawa. Ile źródeł, tyle wersji. Oglądając ten odcinek, nieźle się ubawiłam. Świetna jest zabawa, w której wytypowani chłopcy muszą wkładać dłonie do pudełka i przez dotyk odgadnąć, co jest w tym pudełku. Nigdy wcześniej nie widziałam człowieka wystraszonego przez ogórka (no dobra, nie przez ogórka, ale przez goyę XD). Ci biedni chłopcy krzyczeli i piszczeli jak dziewczyny XD
Dzięki temu odcinkowi, dowiedziałam się, że starsza połowa HSJ, czyli Hey!Say! Best, to całkiem przyjemni kolesie. A Chinen to przesłodka istota XD
- Drugie DVD z trasy koncertowej 47. Skusiły mnie słowa Sess, to obejrzałam. Było warto, oj było~<3 Kanjani są naprawdę cudowni. Usłyszałam tam kilka piosenek, z którymi wcześniej się nie spotkałam, dzięki czemu zmobilizowałam się do ściągnięcia dwóch pierwszych albumów tego zespołu i ich minialbumu. To była dobra decyzja, muzyka Kandziów jest bowiem świetna. Teraz pluję sobie w brodę, bo ignorowałam istnienie kilku naprawdę cudownych piosenek z ich dobytku.
Ciekawe, czy wydadzą DVD ze swojej trasy z tego roku, hm? Na pewno.
- Utaban z udziałem KAT-TUN. Problem z tym odcinkemi był taki, że mogłam równie dobrze obejrzeć tylko pierwszych kilka minut. Później czas kattunów zabierali bardzo irytujący komicy (pamiętam, że gdy byli gośćmi w jednym z odcinków Shukudai-kuna, to strasznie mnie wkurzali i za jedyny plus uznałam momenty Aiba/Jun). Niemniej, tak jak napisałam Sessho, KAT-TUN nie cieszy się sympatią Nakaia i on zrobił wszystko, by to im (i widzom także) udowodnić.
- Heyx3 z Kanjani. Nie wiem, z którego miesiąca było to wystąpienie, nie chce mi się też sprawdzać, ale śpiewali Puzzle, więc to nie mogło być tak dawno. Okazało się, że Kandzie dostali pierwsze miejsce za największą ilość sprzedanych DVD. Byłam z nich piekielnie dumna, ale też po raz kolejny przekonałam się, że nie mają łatwo. Opowiadali o tym, że agencja tak bardzo pimpowała cudownych chłopców, jakimi są członkowie Arashi i wszyscy byli bardzo zdziwieni, gdy to ci z Kansai okazali się najlepsi. Uhuh. Niemniej, im lepiej dla K8, tym lepiej ogólnie.
- Pierwsza część koncertu Sugao 3. To było... męczące. Bardzo. Nie wiem, czemu wyobrażałam sobie, że koncert juniorów może mieć jakieś większe walory artystyczne, ale byłam bardzo rozczarowana. Nie sądziłam, że będzie na co patrzeć, ale tam nawet nie było czego słuchać. Cała ta banda śpiewała okropnie, a do tego wybrali jakieś paskudne piosenki. Ściągnęłam ten koncert, bo w SCP z Takkim pokazano fragment, w którym śpiewali Love you only od TOKIO, a mnie ta piosenka zawsze się podobała. Drugą część obejrzymy z Sessho we dwie - może to chociaż wpłynie na powstanie jakiś faz.

A tak poza tym, to zrobiłam z MatsuJuna kamen ridera. Heh XD
 
 
Current Mood: happy
Current Music: Kanjani8 - Heavenly Psycho
 
 

Advertisement

 
dramy_i_je
12 July 2009 @ 09:20 pm
VS Arashi z Gacktem było zabawne. Arasze tak uważali, by nie palnąć jakiegoś głupstwa i nie "narazić się" Gacktowi, ale oczywiście osobą, która musiała zaliczyć faila, był - jak zwykle - Sho XD Niemniej, uroczy był ten odcinek, a pod jego wpływem mam ochotę na jakieś Aiba/Jun/Sho. Uhuh XD

Pod wpływem Gackta, zdecydowałam się na obejrzenie odcinka Mr. Brain, w którym otrzymał gościnną rolę. Oczywiście niechybnie świat skończyłby się, gdyby jego postać była normalna, dostaliśmy więc śmiejącego się maniakalnie kanibala, który odgryzł swoje własne palce ^^v. Swoją drogą, idealnie odegrał to wszystko - jemu coś takiego po prostu pasuje.
Mogłabym napisać też coś więcej o tej dramie. Ominęłam pierwszy odcinek (Gackt grał w drugim), więc pewnie jakieś wyjaśnienia mnie ominęły, ale wygląda na to, że drama opowiada o instytucji naukowej, w której dzięki odkryciom w neurologii wspomaga się dochodzenia prowadzone przez policję. Twórcom udało się zgromadzić gwiazdorską obsadę: w roli ekscentrycznego głównego bohatera widzimy Takuyę Kimurę, jego asystentkę gra Haruka Ayase - aktorka, którą kojarzyłam z odcinka Arashi no Shukudaikun z cyckami, jako osobę o powolnym toku myślenia (ale w swojej roli sprawdza się nieźle), a postać gapowatego i przesadnie reagującego na wszelkie rewelacje detektywa przypadła w udziale Hiro Mizushimie.
Mr. Brain to głupawa drama, ale nie traktuję jej zbyt poważnie, w związku z czym nawet mi się spodobała. Przynajmniej na tyle, bym obejrzała odcinki, w których gośćmi byli Kame oraz mój drogi Takeru <3 Odcinek z Kamenashim nie był zły - wręcz przeciwnie, uznałam go za całkiem sprytnie zrealizowany. Może postać powierzona mojemu ulubionemu członkowi KAT-TUN nie była zbyt sympatyczna, ale odegrał ją bez żadnych zgrzytów. Nie sądzę, że spadek oglądalności tej dramy należy uznać za jego przewinienie (szczególnie, że naprawdę był postacią epizodyczną, a w późniejszym etapie Mr. Brain stało się jeszcze mniej popularne).
Takeru nawet jako mentalne warzywo potrafi mnie zachwycić (dostał tutaj rolę chłopaka, który w wyniku wypadku stracił możliwość zapamiętywania czegokolwiek i wszelkie informacje musiał zapisywać na kartkach, a swoje emocje przelewał na melodie, jakie komponował każdego dnia). Nie wiem, może jestem w niego zbyt zapatrzona, ale naprawdę uważam go za bardzo zdolnego aktora, który ma w przyszłości szansę na to, by osiągnąć bardzo wiele. Ma dopiero 20 lat, ale naprawdę świetnie sobie radzi. Gdy oglądałam Kamen Ridera Den-o (tak, wiem, głupawa drama dla dzieciaków) byłam pod wrażeniem tego, że potrafi wcielić się nieraz nawet w 6 postaci w jednym odcinku! I to wypadło przekonująco. Jakoś nie zdziwiłam się, gdy przeczytałam, że w tamtych czasach był tak wyczerpany, że aż się rozchorował (jego płuco spotkał ten sam los, co płuco Aiby). Ucieszyłam się, gdy wczoraj wyczytałam z jego profilu, że dostał nagrodę za rolę Kento w Mei-chan no Shitsuji. Należała mu się.

Zignorowałam też mój własny zdrowy rozsądek i sięgnęłam po pierwszy odcinek Koishite Akuma, ale pożałowałam tego już na samym początku i ostatecznie poddałam się po pierwszych 10 minutach. Jakoś nie potrafiłam wyłączyć mózgu i zignorować tych wszystkich idiotyzmów.
- Postać Yumy mi się nie podoba. ZUY chłopiec, który spojrzeniem potrafi uciszyć szczekającego psa? Który, na dodatek, przyjechał z Rumunii? Lol, to nie dla mnie. Wybacz, Yuma. Może innym razem.
- Romansowy romans na poziomie gimnazjalnym? Chyba jestem na to za stara.
- Stwierdzenie, rzucone na widok nowego kolegi, który siedział w ławce, zasłaniając się parasolką, Romania is quite north up, maybe he's not used to the sun!? LOL? Takiej geografii uczą w japońskich szkołach, czy też liczyli na to, że widzowie się nie połapią?
Nie mam cierpliwości do takich głupot. Yuma ma moje błogosławieństwo, ale nic poza tym.

Obejrzałam ostatnio Shonen Club. Newshfan wspomniała w opisie, że gościem był m.in. Yuma, więc z tego powodu ściągnęłam w ogóle ten odcinek. Niestety, jego aktywność ograniczyła się jedynie do występu w dwóch piosenkach. Zasmakowałam za to sporo Hey!Say! Jump. Rozwaliło mnie to, że gdy na początku czterech chłopców z tego zespołu śpiewało swoje solówki, to trzy z nich mówiły o miłości, a tylko Chinen śpiewał, że chciałby być wyższy XD
Doszłam do wniosku, że ten cały Takaki to całkiem niezły wokalista, tylko za bardzo chciałby stylizować się na Jina. Trochę mu jednak brakuje do jego poziomu, ot co. Yabu i Yaotome to stare małżeństwo i wysnułam teorię, że jeśli w przyszłości Koyama i Nakamaru zostaną uznani za zbyt starych, by prowadzić Shonen Club, to właśnie ta dwójka przejmie ich obowiązki. Nie wiem, co fanki widzą w Yamadzie. Ani to przystojne (jeszcze dzieciak), ani seksowne (ewww, DZIECIAK), a urocze też niespecjalnie. Wolę Chinena.
W tym odcinku, gośćmi byli także Tegomass w swoich niezbyt ładnych yukatach i ze swoją niezbyt ładną piosenką country. Tegoshi jak zwykle był wkurzający.
Ostatecznie potwierdziła się też informacja, że ta okropna piosenka z "love, love, love and peace", to kawałek NYC Boys czy jak im tam. W każdym razie, to tylko tymczasowa ekipa, składająca się z Yumy, Yamady i Chinena i chyba nic więcej razem nie zaśpiewają. Co za ulga.

Swoją drogą, ściągnęłam dziś też dwa filmiki z Yamapim (;O tak, wiem!) i okazało się, że on jeszcze potrafi się uśmiechać. Przed kamerą! Potrafi się też wygłupiać, co Newshfan podsumowała tekstem: "It seems that Yamapi is back in his silly, cheerful Shuji/Akira (I never remember which one was which!) mode again." XD Jeśli tak, to ja się bardzo cieszę i z przyjemnością mogę obserwować poczynania takiego Pi. Pan różowy zrobił sobie dziwny fryz, ale spodobał mi się (może to ten uśmiech).
 
 
Current Mood: good
Current Music: SuG - Oreshiki Countinue
 
 
dramy_i_je
Konecon, dla mnie, jako fanki dram, był nieszczególnie owocnym konwentem. Niemniej, możliwość przypomnienia sobie o istnieniu HanaKimi była fajna. Oglądanie speciala przed ukończeniem serii TV było doświadczeniem spoilerowym, ale przynajmniej dobrze się bawiłam. Toma to dobry aktor, a jego Nakatsu jest niesamowitym zawodnikiem. Fajnie było także popatrzeć na to, jak Mizushima robi z siebie debila (tak, jestem uprzedzona do jego perfekcyjnych postaci - Tendou i Rihito). Nie bez powodu ta drama znalazła się w paśmie Ikemen Paradise: tylu facetów i tyle fanserwisu na metr kwadratowy, to naprawdę coś. Generalnie, HanaKimi to materiał crackowy i urzekający nieszkodliwą głupotą, ale jednocześnie nieraz nurkuje dość głęboko, jeśli chodzi o nastrój. Przy 50 minutach normalnego odcinka, aż tak silnie nie odczuwa się wahań klimatu, ale jednak 2 godziny speciala wymagają pewnej cierpliwości. Co mi się podobało na tej projekcji? To, że nieliczni panowie, jacy brali w niej udział, też mieli ubaw, oglądając to wszystko. Choć przypuszczam, że pocałunek Nakao i Nanby (czy też Sano i Kagurazaki, ok) cieszył ich trochę mniej, niż nas - płeć piękną XD
A Sano stracił rozum, ot co.

Konecon zainspirował mnie również do ponownego wypróbowania fandomu Gackta, co z kolei doprowadziło do nadrobienia przeze mnie Decade. Miałam poważne, wielotygodniowe zaległości i doszłam do wniosku, że dalsze czekanie byłoby bezsensowne, więc obejrzałam wszystkie te odcinki. Podobał mi się świat Hibikiego (szczególnie końcówka) oraz Dienda, który wcale nie jest takim złym i niegrzecznym chłopcem, za jakiego chciałby uchodzić. A jego aktor strasznie mi się podoba.
Zastanawiam się, jak kinówka będzie współgrała z końcówką serii TV, ale już nie mogę doczekać się Gackta w roli Ridermana XD Pamiętam, że gdy promował Decade, wyznał, że chciałby zagrać kiedyś czarny charakter/złego Ridera - trochę mu ten plan nie wyszedł, ale ok.
Swoją drogą, japońskie fanki mają fajnie. Tyle fanserwisu dookoła, huh. Ja, na ten przykład, bardzo się z tego cieszę, bo dzięki temu mam skany pokroju:
http://img37.imageshack.us/i/65255646.jpg/
Choć w sumie Masahiro ma przesrane w podobnym stylu jak Yamapi: jeden ma koszykarską drużynę w różowych barwach, a drugiego ubierają w ciuchy w takim kolorze, bo jego kostium jako Ridera jest różowy XD

Zanurkowałam też wgłąb community poświęconego Gacktowi, by poszukać jakiś filmików z jego udziałem. Przy okazji dowiedziałam się, że kilka dni temu zdarzyło mu się odwiedzić VS Arashi. Przypuszczam, że ten odcinek ma duże szanse na tłumaczenie ze strony którejś z grup. To byłoby fajne. Choć gdy przeczytałam jeden komentarz fanki Gackta, że niby "te popowe dzieciaki" nabijają sobie popularność dzięki jej idolowi, to zwątpiłam w sens życia. Przypuszczam, że dziewczę nie zdawało sobie sprawy z tego, że Arashi, tak samo jak i Gackt zresztą, są w przemyśle rozrywkowym od 10 lat i naprawdę nie potrzebują jego pomocy, by się wypróbować. Ja rozumiem, że jeśli chodzi o muzykę, to Gackt stoi na wyższym poziomie, bo od początku do końca tworzy swoje piosenki (i ma *talent*, z którym u tęczowych różnie bywa), ale Arasze swoje już osiągnęli i mają się świetnie bez jego interwencji.
Swoją drogą, gdyby Gackt nie chciał wystąpić w ich programie, to po prostu by tego nie zrobił.
Dokopałam się też do Music Station z kwietnia, w którym Gackt występował z Journey through the decade. lubię tę piosenkę, ale wykonanie na żywo było bez porównania lepsze od studyjnego. Przeważnie bywa odwrotnie, więc chwała Gacktowi. Tak dla ciekawostki: był to ten sam odcinek, w którym pojawili się News - prawdopodobnie z Koi no ABO - i gdy Gackt stwierdził, że Rider Kick* jest najlepsze, to Massu zaczął tak gorliwie przytakiwać <3 Dobry chłopiec, wiedziałam, że nie bez powodu zaskarbił sobie moją sympatię. A Pi miał tam tą okropną fryzurę, błe XD
*Rider Kick to taki atak, charakterystyczny w seriach KR

Z bolączek fandomowych: w swoim życiu, przeczytałam już setki fanfików, ale nie wyrobiłam sobie jeszcze tak silnej odporności na kretyńskie rozwiązania, by nic nie mogło mnie ruszyć.
Raz na community poświęconemu Akame, jedna laska dała swój post z rekomendacjami fikowymi. Bardzo lubię tego typu ułatwienia, więc szybko wypróbowałam jej sugestii i okazały się godne uwagi. Znalazłam tam nawet jednego fika wielorozdziałowego, który naprawdę urzekł mnie poetyckim odmalowaniem historii. Ale to jest nieważne. Nadziałam się tam bowiem na autorkę, która złamała mi mózg.
Już tak mam, że nie bardzo lubię, gdy z postaci/ludzi o których się pisze, robi się psychopatów. Szczególnie, gdy nie potrafi się tego zrobić dobrze i przekonująco. Ten konkretny fanfik był już jednak przesadą. To historia, w której Jin i Kame byli przyjaciółmi z dzieciństwa - jeden został piosenkarzem, a drugi detektywem. Pewnego razu, Akanishi został postrzelony w głowę i zapadł na jakiś czas w śpiączkę. Tymczasem, Kamenashi próbował odnaleźć jego niedoszłego mordercę. Ta formuła początkowo mi się spodobała, ok. Było nieźle do momentu, w którym Jin obudził się ze śpiączki bez żadnego uszkodzenia mózgu i lada moment wyszedł ze szpitala.
Ostatecznie okazało się, że to po prostu Kame miał rozszczep osobowości - przez kilka miesięcy śledził Jina, by w końcu z zazdrości postrzelić go w głowę i zamordować jego ówczesną dziewczynę. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że Jin od samego początku o tym wiedział, ale wspaniałomyślnie wybaczył Kame to wszystko i byli razem, gdy ten drugi już wyszedł z psychiatryka po terapii. Nie wiem, może to znak, że jednak Akanishi miał bardzo mocno uszkodzony mózg czy coś.
W każdym razie, nie wiedziałam, co mam o tym wszystkim sądzić, gdy już przedarłam się do końca tego fika. Znów zwątpiłam w swoją inteligencję i instynkt samozachowawczy.
Ale myślę, że rację miał autor artykułu z Newsweeka, który ostatnio czytałam. Co prawda pisał o Michaelu Jacksonie, ale jego słowa można podpiąć pod tę sytuację:
"Celebrytów używamy. Nie są dla nas ludźmi, są bohaterami naszych bajek. Najpierw wymyślamy, później hodujemy, robimy z nich złe lub dobre charaktery. Lubimy, kiedy lecą ku przepaści. Przyjemnie jest czuć ten dreszczyk grozy, miłą wyższość - jestem fajny, moje życie wygląda cokolwiek inaczej."
 
 
Current Mood: confused
Current Music: Gackt - Journey through the decade
 
 
dramy_i_je
Produkuję tę notkę w moim umyśle już od kilku dni, ale jakoś nie chciała się sama napisać, abu.

DramaCrazy mile zaskoczyło mnie składanką trailerów dram z sezonu letniego. Zapowiedź Koishite Akuma doprowadziła mnie do łez (bynajmniej nie rozpaczy) - te mroczne spojrzenia Yumy, to ukrywanie się pod czarnym kapturem. Bezcenne. Mam tylko nadzieję, że jego "romans" z wychowawczynią (swoją drogą, ładna laska z tej aktorki) nie rozwinie się w zbyt dużym stopniu, bo to by było jednak zbyt pedofilskie, jak na moje kryteria. Oczywiście jak zwykle wykazałam się brakiem instynktu samozachowawczego, bo przez myśl mi przeszło, że mogłabym to sobie oglądać. Problem w tym, że ostatnie trzy produkty zawierające wampiry, z jakimi się zetknęłam, w ogóle mi się nie podobały:
- Vampire Knight było boleśnie idiotyczne i tak przeangstowane, że aż nie mogłam tego znieść.
- Kamen Rider Kiva to najgorsza seria KR w erze Heisei i w ogóle w pewnym momencie robi się nieznośna z całym tym romansem Wataru i Mio.
- Adaptacja filmowa Zmierzchu - to chyba mówi samo za siebie.
Jest oczywiście ogromna szansa, że nikt nie zechce tego subować i zostanę uratowana XD
Trailer do Orthros no Inu za dużo nie pokazał, ale ja i tak nie potrzebowałam większej zachęty, by się na to zdecydować XD
Spodobała mi się też zapowiedź Ninkyo Helper - szefowie różnych klanów yakuzy mają w ramach treningu pracować w ośrodku zajmującym się staruszkami. Grać tam będzie pan Kusanagi ze SMAP (to przypadkiem nie on rozpętał tę aferę z bieganiem na golasa po parku czy coś? XD), śliczna Meisa Kuroki i Yabu z HSJ. Kto wie, kto wie.
No i okazało się, że drama z Takeru, którą tak bardzo chciałam oglądać, to tylko jakiś special :(

Po raz pierwszy zawahałam się przed oglądaniem The Quiz Show. Na DC zamieścili przedostatni odcinek i nagle zdałam sobie sprawę, że nie chcę, by to się kończyło. No ale na pewno w tym tygodniu obejrzę dziewiątkę.
Dobrzy ludzie wrzucili tam też Smile do szóstego odcinka, ale nie wiem, czy jestem w stanie przyjąć na siebie taką dawkę odcinków (bo stanęłam na drugim XD). Trochę straszne.
A jak już w tych klimatach jestem - dobrałam się do pierwszego odcinka Bambino! i nie poczułam się rzucona na kolana. Ogólnie ta drama wydaje mi się jednocześnie ciekawa, jak i odpychająca. Jakoś tak nie podobało mi się to, co zobaczyłam w pierwszym epizodzie. Co mnie denerwowało? Zbyt częste ujęcia twarzy MatsuJuna oraz to, jak nieprzekonująco wyglądał, gdy jego postać paliła. To było sztuczne.

Jeden z dwóch głównych aktorów z przyszłego Kamen Ridera jest bardzo podobny do odtwórcy roli Maruiego z Tenimyu i nie jestem pewna, czy to przypadkiem nie jest ta sama osoba XD Ale jak tak, to wesoło. Chociaż w sumie zawsze wiedziałam, że nie jest trudno trafić z tego musicalu do tokusatsu.

Czytam teraz niesamowitego fanfika. To więzienne AU z JE + innymi randomami z japońskiego przemysłu rozrywkowego, ale obraca się głównie wokół Akame. Fik liczy 72 rozdziały i nadal powstaje. Świetna sprawa. Z pozoru to nie jest jakieś genialne dzieło, ale cała ta historia jest tak składna, dobrze przemyślana i wciągająca, że aż nie mogę się nadziwić. Autorka zgrabnie wplata elementy "kanonu" do tego wszystkiego, co czyni jej fanfika jeszcze lepszym. Ale podziwiam ją głównie za to, że tak prowadzi postać Yamapi, że aż go uwielbiam. Pi jest tam jednocześnie najlepszym przyjacielem Jina, jak też jego największym wrogiem i to *ma sens*. Ich relacje mnie rozbrajają. Interesująca jest tam także postać Gackta, który służy niemal jako symbol.
Naprawdę, jestem pod wrażeniem.

Moje osobiste grafomaństwo też powoli się rodzi. Ostatnio zajrzałam do notatek i zdziwiłam się, jakie dziwaczne są niektóre z moich planów. Musiałam podzielić JE na cztery grupy i niektóre z moich decyzji naprawdę były dość randomowe XD

Widziałam teledysk Arashi do Everything i muszę powiedzieć, że był dość... ubogi, jeśli chodzi o treść. Panowie poszli na łatwiznę chyba i właściwie nie byłam pod wrażeniem. Ale przynajmniej było estetycznie.
 
 
Current Music: Arashi - Everything
 
 
dramy_i_je
Ostatnio mam jakąś fazę na dramy. Nie przeszkadza mi długość odcinków ani nic takiego. W związku z tym, obejrzałam Yukan Club do ósmego odcinka włącznie. To jest tak kretyńskie, że aż czasami było mi głupio, że oglądam coś takiego XD A mimo to, pozostały mi tylko dwa odcinki do końca, bo się wciągnęłam. W każdym razie, doszłam do wniosku, że ta drama powstała z podobnego powodu jak YamaTaro Monogatari - by chłopcy z KAT-TUN i jeden z Kanjani mieli rozrywkę (i przy okazji zapewnili ją fankom i innym widzom). W ostatecznym rozrachunku, z całej szóstki najbardziej lubię chyba Miroku: to taka alternatywna wersja Jina, skłonna do częstszych uśmiechów, ale on przynajmniej nie robi z siebie durnia aż tak często. Na początku preferowałam Yuri, ale po jakimś czasie stała się irytująca. Niemniej, Yukan Club jest niesamowite pod względem stężenia Johnnysów w powietrzu - oprócz klubowiczów, dostaliśmy również Koyamę i Chinena w postaci gości. Ciekawe, czy ta drama bije w ten sposób jakiś rekord XD
Oprócz tego, obejrzałam również dwa kolejne odcinki Majo Saiban. Ludzie nadal są łatwi do zmanipulowania, główny bohater uległ, zaczął też działać, a jego dziewczyna dołączyła do klanu czarownic. Co jeszcze czeka mnie na drodze do końca tej dramy? Kto wie. Ale czekam, bo Toma tam jest, a Toma to dobry powód.

Wczoraj po raz kolejny obejrzałam Countdown. Mówiłam sobie, że zobaczę tylko kawałek, tak w ramach przygotowań do pisania Morza ze szkła, ale oczywiście wysiedziałam to do końca. Kocham ten koncert. Subaru śpiewający Real Face ftw XD

Natknięcie się na występ Kanjani, gdy śpiewali na żywo Osaka rainy blues, było interesującym przeżyciem. Zawierału Uchiego i jego dziewczęcy wokal (ale najwyraźniej Subaru miał wychodne i nie zaszczycił tego programu swoją obecnością). Po raz pierwszy miałam okazję zaobserwować, jak wyglądają Kandzie, gdy tańczą do jakiegoś w miarę sensownego i przećwiczonego układu. Tylko nadal nie rozumiem, po co machają tam rękami w taki dziwny sposób i na cholerę jest to unoszenie dwóch palców XD Ale podobało mi się <3 Szczególnie wstęp w wykonaniu Maru i Yasu.

Miałam dziś wątpliwą przyjemność usłyszenia, jak HSJ (a raczej 30% tego zespołu) śpiewa debiutancki kawałek Yumy i jego Tancerzy Przybocznych. Co ciekawe, Tancerze Przyboczni byli obecni na scenie, ale zabrakło głównego bohatera.
Powiem tak - nie byłam pod wrażeniem ich śpiewu. Gdy śpiewali całą bandą, to jeszcze jakoś to brzmiało, ale oddzielnie? Huh, Yamada jest najwyżej taki sobie, Chinena nie było słychać indywidualnie, bo śpiewał z Tancerzami Przybocznymi, ale Yaotome? To rzadkość, gdy komuś udaje się śpiewać gorzej od MatsuJuna. Pan Hikaru dokonał jednak rzeczy prawie niemożliwej - gratulacje.
W każdym razie, byłabym wdzięczna, gdyby HSJ śpiewało swoje piosenki, a tę zostawiło Yumie i Tancerzom Przybocznym.

Jak już mowa o Yumie - przejrzałam kolejną dawkę sekretów na je_secrets i było dokładnie tak, jak przypuszczałam: skierowano w jego stronę sporo niechęci. Ja rozumiem, że fankom Kisumai czy ABC-Z może być przykro, bo ich chłopcy to wieczni juniorzy, a tutaj debiutują takie maluchy, co ledwo wyrosły z pieluch, ale czy naprawdę Yuma zasługuje na to, by nazywać go brzydkim pedałem tylko dlatego, że jemu się udało? No proszę. Każdy chce zadebiutować, ale nie wszyscy mogą. Jednym przychodzi to szybko (Tegoshi), inni muszą poczekać na swoją kolej (tutaj KAT-TUN), a jeszcze inni nie zadebiutują nigdy. Młody Nakayama nie jest wzięty z powietrza - odrobił swoją juniorską pańszczyznę przez trzy lata i zadebiutuje, czy się to komuś spodoba, czy nie. U mnie ma duży kredyt zaufania i już go lubię, choć jeszcze nic nie zrobił XD

Widziałam projekt Kamen Ridera z serii, która zacznie się od września, gdy tylko podróż przez dekadę się zakończy. To bardzo lolastyczna wizja - w takich chwilach cieszę się z bycia fanką tokusatsu, bo ten gatunek zapewnia mi wiele rozrywki.

A Ayka rysuje dla mnie chibi Arashi :D Jej Sho przebija wszystko.
 
 
Current Mood: peaceful
Current Music: Gackt - Secret Garden
 
 
dramy_i_je
20 June 2009 @ 10:47 pm
Jeśli chodzi o oglądanie dram, to okazuje się, że przeważnie najwygodniejszą dla mnie metodą jest "jeden odcinek raz na ruski rok, jak mi się przypomni". Przynajmniej mam wtedy poczucie, że oglądam bo chcę, a nie dlatego, że czuję jakiś przymus. Korzystając z takiego systemu, obejrzałam wczoraj trzeci odcinek Kimi wa Petto, a dzisiaj drugi odcinek Yukan Club.
Jeśli chodzi o ten pierwszy serial, to bardzo lubię tam rolę Matsumoto oraz jego kręcone, puszyste włosy <3 Momo to rozbrajająca postać - uroczo chłopięca i czarująca. Chciałabym mieć takie zwierzątko domowe, jak on (ale musi mi wystarczyć Korina XD). Lubię też główną postać żeńską - Sumire - choć czuję, że stoją przed nią tzw. Wielkie Wybory. Wierzę jednak w twórców tej dramy i mam nadzieję, że do końca utrzyma się pogodny, optymistyczny klimat tej dramy.
Co do Yukan Club... Wszystko, co się tutaj dzieje, jest jakimś wielkim randomem. Widać jednak, że twórcy celowo zrezygnowali z jakichkolwiek śladów realizmu i pozwolili swojej fantazji odpłynąć. Jest to jednak zaskakująco przyjemna, niezobowiązująca rozrywka z postaciami, które dają się lubić, więc nie narzekam. W drugim odcinku, gościnnie wystąpił Chinen i zdążył oberwać od Jina w głowę XD Czekam na pojawienie się Koyamy.

A o dramach mówiąc: brakuje w moim życiu rozpiski z dramami sezonu letniego. Próbowałam szukać - zajrzałam nawet na fora Drama Crazy i Drama Addicts, ale nic nie znalazłam, a tylko nabawiłam się traumy. W ten sposób łatwiej byłoby wybrać coś do oglądania, nie czując się jak dziecko zagubione we mgle. Jedyne letnie dramy, jakie udało mi się namierzyć, to:
- Orthros no Inu (Nishikido, Takizawa, Yaotome)
- Buzzer Beat (ta dupna drama o koszykówce z Kamiennym)
- MW Dai-0-sho (Takeru <3)
- Koishite Akuma (Yuma, ale LOL WAMPIR, więc odpada. Raczej.)
Nie żebym nie miała długiej listy tytułów do obejrzenia, ale jednak mimo wszystko przydałoby się coś bieżącego. Cóż, wyjdzie chyba na to, że chwycę dramy Ryo i Takeru i tyle.

Obejrzałam ostatnio przypadkiem jeden odcinek programu prowadzonego przez TOKIO - 5LDK. Gośćmi byli Eita i moja śliczna Nana <3, którzy razem promowali swój film: jak zwykle coś o miłości i śmiertelnych chorobach, nuda. W każdym razie, TOKIO okazali się dokładnie takimi czubkami, jak ich sobie wyobrażałam i jak odmalowano ich w pimp postach. To stare konie, ale zachowują się jak mali chłopcy - skaczą, biegają, krzyczą, śmieją się na cały głos. Uważam, że to niezwykle czarująca i zachęcająca grupa ;) Program sam w sobie był dziwny, choć może to dlatego, że Eita jest takim dziwakiem XD Ale muszę obejrzeć więcej odcinków tego programu.

Opracowałam dokładny plan swojego nowego AU. Widać, że nie umiem trzymać się ziemskich klimatów i uciekam do świata nieznanego człowiekowi, ale fascynującego. Ale wizja sama w sobie mi się podoba.

Usłyszałam dziś po raz pierwszy piosenki Arashi z ich najnowszego singla; tego, który wyjdzie na początku lipca. Everything jest fajne i wpada w ucho - poza tym, to taka typowa piosenka w klimatach tego zespołu. Season zrobiło na mnie mniejsze wrażenie, ale nie jest złe. Cieszę się, że chłopaki są aktywni, choć mam nadzieję, że wydadzą w tym roku coś większego. Nie robię sobie wielkich nadziei na album z dużą ilością nowego materiału, ale myślę, że prawdopodobne jest jakieś wydawnictwo typu 'the best of', bo nazbierało im się w końcu trochę popularnych singli. No cóż, zobaczymy.
Ale ciekawi mnie, czy News coś robi, czy też zapadli w jakiś sen letni. Od Koi no ABO minęło trochę czasu. No ale skoro Darki pisała o nowej piosence Tegomass, to przypuszczam, że u całości trochę ciszej. U KAT-TUN też od dawna jakoś cicho (no poza ich wielkim osiągnięciem w postaci 7 koncertach w Tokio Dome i 3 w Osaka Dome pod rząd). A Kanjani? Wydali album, ale co dalej? Trzeba czekać.
A tymczasem, ja nadal nie wiem, czyją piosenką jest Baby blue :(
 
 
Current Mood: curious
Current Music: KAT-TUN&News - Baby blue
 
 
dramy_i_je
17 June 2009 @ 08:40 pm
Tak jak pisałam u Sessho - zaczęłam ostatnio Maou, ale jak dotąd, zdobyłam się na obejrzenie tylko pierwszego odcinka. To nie jest zła drama, w żadnym razie, ale nieco nie w moim stylu. Chociaż bawi mnie Ohno jako Szatan w osobie prawnika o groźnych spojrzeniach i demonicznym uśmieszku bezlitosnego mściciela. No i Toma - on to się musi nabiegać. W tym odcinku najbardziej podobała mi się gościnna wizyta Nino XD Nie dziwię się jednak, że Ohno dostał nagrodę za swoją rolę w tej dramie, bo sądzę, że sobie na nią zapracował.

Od jakiegoś czasu (bardzo krótkiego), w Japonii funkcjonuje nowy system prowadzenia procesów sądowych. Japończycy nie mieli zaufania do swojego wymiaru sprawiedliwości i wiązało się z nim sporo kontrowersji (np. kara śmierci czy próby wymuszania na oskarżonych przyznawania się do winy za wszelką cenę) dlatego postanowiono zmienić sposób wydawania wyroków i wprowadzono ławę przysięgłych, którzy mają wpływ na ostateczną decyzję sądu. Jeśli się nie mylę, to działa na zasadzie "obywatelskiego obowiązku" - dostajesz wezwanie i musisz uczestniczyć w procesie, chyba że spełniasz jakieś tam określone warunki.
Do czego zmierza ten wstęp? Otóż zanim jeszcze zaczęły działać ławy przysięgłych, zdążyła już zrodzić się drama opowiadająca o losach pewnego procesu, w której działali ci ławnicy - Majo Saiban Główną rolę otrzymał Toma, co było głównym powodem dla którego zdecydowałam się na ten tytuł.
W każdym razie, jest to drama, która opowiada o losach ławników, którzy zostali wybrani do tytułowego procesu Czarownicy - kobiety podejrzanej o zabicie swojego bogatego męża w celu pozyskania spadku. Od samego początku widać, że ktoś próbuje sterować członkami ławy przysięgłych, by zmusić ich do wydania wyroku korzystnego dla oskarżonej. Ja, po trzech odcinkach, mam już wyrobioną swoją własną, skromną opinię na temat tego wszystkiego, pozostaje mi więc tylko czekać na suby do kolejnych epizodów. Ale podoba mi się. No i Toma~

Ale prawdopodobnie nigdy nie zrozumiem Japończyków. Sess, opowiadałam Ci ostatnio o losach niedawnej dramy Kame - Kami no Shizuku - prawda? Niska oglądalność i te sprawy. Otóż niedawno dowiedziałam się, że ta sama seria zgarnęła kilka nagród od Nikkan Sports. Za najlepszą dramę sezonu, dla najlepszego aktora (tutaj oczywiście Kamenashi). No niesamowicie dziwna rzecz - serial z notowaniami na miarę serii tokustatsu (tj. programu dla dużych dzieci, wyświetlanego w niedzielne poranki) otrzymuje nagordę dla najlepszej dramy. Nigdy tego nie pojmę.
Tak jak też wspominałam, Kame grał w jednym z odcinków dramy KimuTaku - Mr. Brain. Przykro mi o tym pisać, ale notowania tego odcinka sporo spadły, w stosunku do wcześniejszego. Z kolei kolejny epizod przywrócił tej dramie wcześniejszą kondycję. Szkoda mi trochę pana Kazuyi.
Ostatnio tak się zaczytuję w fanfikach Akame... To chyba dlatego, że już przekopałam się przez większość dobrego materiału z Arashi i muszę szukać sobie czegoś nowego. Ale nie jest źle - chłopaki mają duży fandom, to nie brakuje w nim materiału do czytania. Hmm, tak się zastanawiam... Na początku mojego zainteresowania Arashi, gdy znałam ich dopiero jako twarze ze zdjęć z konkretnego pimp posta, czytałam fanfika z mafijnym AU. Tak teraz myślę, że to był fik Honooko, ale nie jestem pewna. Muszę go odkopać!

Miałam chyba pisać o czymś jeszcze, ale nie pamiętam teraz. Cóż, może innym razem.

Edit
Przed chwilą prawie rozpłakałam się, czytając fanfika Akame. Baww, to było smutne :(
Teraz muszę jakoś zabić ten smutek i chyba użyję do tego celu fanfików z trójkątem Nino/Ohno/Sho XD
 
 
Current Mood: peaceful
Current Music: Arashi - Typhoon generation